poniedziałek, 10 czerwca 2013

Trening ujeżdżeniowy | Black Moon |

Black Moon & Amelia
Maneż z literkami - Rosewood Ranch

Rosewood zaczyna organizować treningi dla indywidualnych jeźdźców, dlatego też spieszyłam się do mojej stajni na jazdę z jakąś młodą amazonką. Nie miałam pojęcia co potrafi i co chciałaby robić, więc musiałam być gotowa na wszystko. Wjechałam na dziedziniec i wzrokiem szybko zlokalizowałam blondynkę siedzącą pod ogrodzeniem pastwiska. Wysiadłam i podeszłam do niej.

- Cześć. – Uśmiechnęłam się. – Amelia?
- Tak, dzień dobry. – Odwzajemniła uśmiech podnosząc się z ziemi.
- To co? Powiesz mi co potrafisz? Chodźmy do stajni, wybierzemy ci konia…
- Am… Jeżdżę od czterech lat… Wolę dresaż, skoki idą mi raczej kiepsko… No i raz nawet byłam na zawodach, ale koń był zbyt płochliwy… Rozumie pani…
- Ruska jestem. Nie postarzaj mnie. – Parsknęłam śmiechem i otworzyłam drzwi do siodlarni. – Czyli dziś wolałabyś lekki trening ujeżdżeniowy?
- Zdecydowanie.

Postanowiłam, że dam jej Black Moona. Wskazałam jego sprzęt i wyjaśniłam jak dojść do jego boksu, Amelia miała tam czekać, aż sprowadzę go z padoku. Wzięłam uwiąz i ruszyłam na dwór. Ogier kłusował po wybiegu prezentując swoje chody przed Sheilą, którą właśnie prowadziła Ania.

- Co robisz? – Zapytałam i pogłaskałam siwą.
- Chcę ją wyprać, jest ładna pogoda.

Skinęłam głową i zaczekałam aż sobie pójdą, a Black przestanie się ogierzyć. Kiedy to nastąpiło zapięłam go i wyprowadziłam. Chwilę później stał już w boksie, a blondynka z zapałem szczotkowała konia. Obserwowałam ją chcąc dowiedzieć się jakie są jej faktyczne umiejętności. Szybko uporała się z zaklejkami, a następnie założyła zielony czaprak, podkładkę i siodło ujeżdżeniowe. Zabrała się za ogłowie, które już po chwili leżało na karej łepetynie. Pogłaskała go i podopinała wszystkie paski, później zabrała się za popręg.

- Chodźmy już na dwór. – Powiedziałam i otworzyłam drzwiczki.

***

Black Moon sprawdzał swoją nową amazonkę, usiłował wyrywać jej wodze i odchodził od ściany. Amelia radziła sobie dość dobrze, po kilku minutach koń odpuścił i pozwolił się zganaszować. Szedł równym, żwawym tempem.

- Duża wolta w A.

Dodała impuls i rozejrzała się na naszym prowizorycznym czworoboku. Na zakrętach ładnie wyginała konia, który ciągle poruszał się z odpowiednia prędkością.

- Dobrze. – Pochwaliłam. – Teraz przekątna M – K w stepie swobodnym, zbierz wodze i jedno żwawe okrążenie.

Siedziałam na ogrodzeniu przy literce C i uważnie śledziłam poczynania pary. Koń szukał kontaktu, był delikatny i słuchał poleceń. Był czuły na sygnały, a Amelia dawała je ostrożnie. W przypadku tego konia było to wskazane, jednak powinna popracować nad stanowczością jeśli chodzi o inne wierzchowce. Gdy wykonała zadane ćwiczenia kazałam jej zakłusować. Anglezowała na dobrą nogę, więc jedynie przyglądałam się jej dosiadowi, był całkiem dobry.

- Serpentyna o trzech łukach. Pilnuj żeby się powyginał.

Dziewczyna kiwnęłam głową, mocniej docisnęła łydki i, co ważniejsze, używała ich podczas wykonywania figury. Pochwaliła karego, a ja uśmiechnęłam się. Może by tak stworzyć klub jeździecki? Młode talenty nam tu kwitną!

-Dobrze! A teraz jedź wolty w każdym narożniku.

Wiedziała co robić i koń bez problemu wykonywał jej polecenia. Odczytywał znaki i garnął się do współpracy. Aktywnie pracował całym ciałem. Kiedy dwójka wykonywała ostatnie koło poprosiłam o zmianę kierunku i kolejną serpentynę.

- Bardzo ładnie! W C przejdź do stępa i podciągnij popręg. Kiedy ostatni raz jeździłaś?

Płynnie zwolniła i poklepała ogiera po szyi.

- Dwa miesiące temu, kiedy się przeprowadziłam.
- I dlaczego my? Nasz stajnia jest najbliżej?
- Tak, przyjechałam tu rowerem. – Uśmiechnęła się i oddała karemu wodze.
- Mhm. No dobra młoda, zrób jedno okrążenie stępem, potem ósemkę kłusem po całości i zagalopujemy.

Przejście było zadowalające, ósemka wyglądała lepiej.

- Między A i K galop. – Powiedziałam uśmiechając się. Dobrze razem wyglądają.

Przy F usiadła w siodle, skróciła wodze i dodała mocny impuls co poskutkowało pięknym zagalopowaniem.

-Dobrze! I jedziesz! Nie daj mu zwolnić.

Kary aktywnie szedł do przodu, Amelia pilnowała go przez dwa okrążenia, później kazałam zwolnić do kłusa, zrobić przekątną w anglezowanym i ponownie zagalopować między A i F. Na te stronę wyszło nieco gorzej, ogier zamiast ruszyć galopem zwyczajnie przyspieszył i ruszył wymaganym chodem dopiero po M. Jednak później było już poprawnie.

- Okey i kłus. Mhm. Zrób dużą woltę w C. Potem po E do stępa.

Kiedy po kilku ładnych przejściach zwolnili do stępa pochwaliłam ich.

- Ile masz lat? – Zapytałam  nie potrafiąc określić wieku blondynki.
- Prawie 14. – odpowiedziała.

Ciekawe czy chciałaby u nas jeździć. Pewnie tak, ale co na to rodzice? Rewelacyjnie jeździ na Black Moonie, a koń potrzebuje amazonki takiej jak ona.  Zrobiła całe okrążenie stępem.

- Na krótkich ścianach jedziesz kłusem zebranym, na długich wyciągniętym. Dwa okrążenia.

Koń bez najmniejszego problemu poruszał się wskazanymi chodami, ładnie wyciągał się i przekraczał, bądź ganaszował się i aktywnie pracował całym ciałem.

- A teraz siad arabski. – Zaśmiałam się widząc minę Amelii.
- Czyli? – Zapytała ze śmiechem
- Stań na strzemionach i tak sobie kłusuj. Proste kolana. Dobrze. No prawie.

Co kilka sekund opadała, ale generalnie ćwiczenie służyło tylko zabawie, więc odpuściłam po jednym okrążeniu.

-No dobra to teraz ósemka w stepie. Potem oddaj mu wodze. Za chwilkę poćwiczymy sobie przejścia. Możesz jeszcze podszkolić cofanie i zwroty.

Tak jak się spodziewałam, Black przeszedł przypomnienie z zakresu biegu wstecznego. Zaraz potem kręcił zwroty na zadzie i przodzie.

- To tak: w C kłus, potem B stęp, A kłus i E stęp. – Poinstruowałam amazonkę. – Na wcześnie. – Dodałam po chwili.

Następne przejście było już dobre. Generalnie Black nie ma z tym problemów, więc wszystkie błędy pochodziły od jeźdźca.

- To jeszcze z galopem i potem dam wam spokój. Między A i K galop, B kłus, E stęp. Potem między F i A galop ze stępa i w B przejście do stępa. Pamiętasz?
- Pewnie.

Zagalopowanie było bardzo dobre, za to przejście do kłusa już mniej. Za bardzo pochyliła się do przodu i ją bujnęło. Kolejne zagalopowanie nastąpiło po paru krokach kłusa, więc kazałem je powtórzyć i udało się. Przejście do stępa ładnie. Zauważyłam też, że amazonka nie trzyma palców przy koniu, a wędrują one w stronę środka, przez co zdarza się jej używać piet zamiast łydek.

-Dobra, zrób kółko kłusem i stępik na luźnej wodzy. Zmęczyliście się trochę.

Koń był mokry od potu, opuścił łeb do ziemi i parsknął otrzepując się. Dziewczyna poklepała go po szyi i dokończyła kolejne okrążenie. Po dziesięciu minutach zatrzymała się i zeszła. Otworzyłam im bramkę i udaliśmy się do stajni, gdzie Black Moon został rozsiodłany. Amelia wyjęła z kieszeni kilka smakołyków, które podarowała Karemu. Zamknęłyśmy boks i odniosłyśmy sprzęt do siodlarni, jedynie czaprak został oddelegowany na zewnątrz, gdzie przy pomocy płotu i świetnej pogody miał wyschnąć.

- To co kiedy jeszcze przyjedziesz? – Zapytałam gdy szykowała się do wyjazdu.
- No nie wiem. Kiedy tylko będę mogła. Mam pani numer, więc zadzwonię.
- O tej „pani” cos już mówiłam. – Uśmiechnęłam się przyjaźnie. – Możesz przyjeżdżać kiedy tylko chcesz. Znasz się na koniach, a pomoc zawsze się przyda.
- W sumie to mogłabym być codziennie… Chyba. Babcia powinna się zgodzić.
- Daj znać, bo dziś chyba nawet nie zdążyłaś się rozejrzeć.
- Fakt. A od której mogę?
- Konie są karmione o 6:20… Więc wiesz, stajnia jest otwarta od samego rana. Jeśli chodzi o jutro to będę koło 10.  Daleko mieszasz?
- 20 minut rowerem.
- A w którą stronę?
- Od skrzyżowania? No to w lewo i praktycznie prosta droga.
- Gdyby nie rower, podwiozłabym cię.
- No trudno. – Uśmiechnęła się. – Muszę już jechać, dziękuję! I może do jutra!
- Do jura. – Pomachałam jej i poszłam zająć się lonżowaniem Sharady.

niedziela, 9 czerwca 2013

Trening "wyścigowy" | Black Rose |

Black Rose & Ruska
Tor wyścigowy - Rosewood Ranch

Przebrałam się i poszłam do siodlarni by wziąć sprzęt Black Rose. Od kiedy zamieszkała w Rosewood pracujemy nad jej lękami. Przestała bać się toru, dzięki codziennym spacerom tamtym miejscu. Zaczęliśmy ją tam lonżować i biegać z nią w ręku. Od dwóch tygodniu potrafi galopować na uwiązie nie bojąc się barierki czy trybun. Zachowuje się całkowicie normalnie, dlatego przyszedł czas na następny krok. Dziś wsiądę na nią i pojadę na tor. Oczywiście wcześniej tez chodziła pod siodłem, ale tylko na maneżu. Można było na nią wsadzać nawet dzieci, była spokojna i słuchała poleceń. Doszłam do jej boksu i pogłaskałam czarną szyję kiedy tylko podeszła do drzwiczek. Zabrałam szczotki ze skrzynki i weszłam do środka.

Rose była gotowa więc wyszłyśmy na zewnątrz, wsiadłam na nią i pogłaskałam. Po chwili pojawiły się Val i Sabina z miską truskawek.

-Na koniu się nie je. – Powiedziała Sabi widząc moją proszącą minę.

Udałam się na tor złorzecząc jej po drodze. Byłam spokojna i przekazywałam to Black. Ona również wyglądała na rozluźnioną. Według planu miałam stępować na wolcie, stopniowo zwiększając promień koła. Blacky chętnie szła do przodu, nic nie wskazywało na to, aby się bała lub denerwowała. Robiłam częste zmiany kierunku, zatrzymywałam się na kilka sekund i  ćwiczyłam z nią cofanie. Wszystko było ok. W związku z tym zakłusowałam i w tym chodzie wykonywałyśmy te same ćwiczenia, zmieniałam też rozmiar wolty, po której się poruszałyśmy. Zwolniłam do stępa i pytająco spojrzałam na Sabi, która nie mogła dodzwonić się do Dylana. Chłopak miał mi mówić co robić, zna się na wyścigach znacznie lepiej niż my, trzy amazonki spod bata ujeżdżeniowego.

- Jestem. – Powiedział wesoło, ostrożnie zbliżał się do naszej gromadki.
- Za spóźnienie uwaga do dzienniczka. – Warknęła Sabina.
- Dobra, dobra… To co robiłyście.
- No na razie ten step i kłus na dużej wolcie.  – Powiedziałam.
- I jak? – Podszedł do Black i pogłaskał ją po czole.  – Ile razy już latałaś?
- Nie mam zamiaru latać. Jest całkiem spokojna. – Spojrzałam na nią, rozłożyła uszy na boki i przymknęła powieki.
- Zrób po wolcie galopem, a potem zobaczymy… - Klepnął ją w łopatkę i poszedł do dziewczyn żebrując o truskawkę.

Tak jak powiedział pan Trener ruszyłam kłusem ćwiczebnym i po chwili płynnie przeszłyśmy w galop. Było ok, więc po okrążeniu zmieniłam kierunek i Rose nadal szła normalnie. Zwolniłam do kłusa i spojrzałam na Dylana.

- To co szefowo? Proponuję jechać po całości kłusem.

Skinęłam głową i wygięłam konia w lewo tak by podjechała do barierki, ale trzymałyśmy się od niej około 5, może 6 metrów. Anglezowałam obserwując zachowanie konia. Black rozglądała się, ale było to zwyczajne zaciekawienie, nic groźnego. W połowie zwolniła, zaczynało się jej nudzić. Naszła mnie niesamowita chęć na galop, ale musiałam się powstrzymać, choć widziałam, że Blacky myśli podobnie. Ale to mogłoby mieć fatalne skutki. Jeszcze za wcześnie…

Podjechałam do części załogi i zwolniłam do stępa klepiąc klacz po szyi. Uśmiechałam się jak głupia, ale to nie ważne. Ważne jest to, że Black Rose wraca do siebie.

-Dobrze. Mogłaś zagalopować na ostatniej prostej. – Powiedział McDonald.

Powstrzymałam się od komentarzy i zsiadłam oddając wodze Val. Młoda wsiadła na Black by ją rozstępować, a ja zajęłam się jedzeniem truskawek. W sumie zostało niewiele, ale dobre i to.

-Myślisz, że uda się jej wrócić do gry? – Zapytałam.
-Pewnie. Radzi sobie świetnie. Jutro Ufo weźmie ją tu na stępa, a za dwa dni wsiądziesz na galop. – Odpowiedział obserwując klacz.

Przyjazd San Galaxy Stara


Leżałam sobie na kanapie w salonie, w telewizji leciał program kulinarny, czyli nie dla mnie… Ale popatrzeć można.Niestety u nas nikt gotować nie potrafi, życie jest smutne, trudne i nijakie.
- Ruska! – Wydarła się Ania. Stała w drzwiach i mierzyła we mnie palcatem.
- Hmm? – Odwróciłam się do oparcia i wsparłam na łokciach by lepiej widzieć jej morderczą minę.
- Ten twój konik przyjechał. – Powiedziała, westchnęła i wyszła z wielkim oburzeniem.
Jakim prawem ludzie mogą mieć przerwy między treningami koni?! Przecież to niedopuszczalne! Zła Ruska! Uśmiechnęłam się i wyłączyłam telewizor po czym ziewnęłam i założyłam kowbojki, które wałęsały się na podłodze. Kiedy wyszłam na zewnątrz, przyczepa była otwierana przez Charliego. Blondyn przywiózł mi z Lidera San Galaxy Stara.
- Hej. – Podeszłam do chłopaka i pocałowałam go wyrywając uwiąz i wlazłam do środka pojazdu. San spojrzał na mnie pytająco. Pogłaskałam go i zapięłam, następnie wyprowadziłam na zewnątrz i pozwoliłam mu się dokładnie rozejrzeć. Charlie  podarował nam dwa kilogramy truskawek i pojechał do Lidera, musiał zaszczepić Presleya, a to było zajęcie na ładnych kilka godzin… Sabina i Valentine natychmiast dopadły owoce i razem ze mną podążyły do stajni ogierów. Boks dla srokacza był już przygotowany, dlatego od razu wprowadziłam go do środka i chwilę obserwowałam. Obrócił się wokół własnej osi i powąchał siano oraz poidło. Wystawił głowę na korytarz, wiec pogłaskałam go po czole i poczęstowałam cukierkiem.
- Wróciłeś, co? Bądź grzeczny. – Pocałowałam go w chrapy i poszłam się przebrać. Black Rose na mnie czekała.


OG. *San Galaxy Star | SP |






















| GALERIA | 

= Podstawowe dane =
Imię: **San Galaxy Star
Płeć: ogier
Matka: *Cinnamon Biscuit  | Delicious Stable | 
Ojciec: * Pan Wiatru  | WHK Lider |
Data urodzenia: 13 maja 2007r.
Rasa: SP
Wzrost: 176 cm.
Właściciel: Ruska  | Rosewood Ranch | 
Predyspozycje: Ujeżdżenie | L-P| skoki | LL | wystawy

= Dokumenty =
Karta Zdrowia
Bonitacja
Rodowód
Licencja na krycie / hodowlana
Tabliczka na boks

= Opis =
 Charakter: koń lubi współpracować i wykonywać nowe ćwiczenia.  Jest bardzo ufny w stosunku do ludzi, a także innych zwierząt. Spokojny i opanowany ogier doskonale nadaje się do nauki jazdy dla początkujących. To wspaniały kompan w terenach i cudowny przyjaciel. Syn dwóch rewelacyjnych koni odnoszących sukcesy.

Historia: urodził się jako wyczekiwany źrebak dwóch wspaniałych wierzchowców, *Cinnamon Biscuit i *Pana Wiatru.  Matka to koń o predyspozycjach do niskich klas ujeżdżeniowych. Ojciec jest koniem wszechstronnie utalentowanym zarówno do dresażu jak i skoków. Warto wspomnieć, iż Pan Wiatru jest synem legendarnego *Pana przeznaczenia. Ale wróćmy do Galaxy’ego… W wieku 3 lat zajeżdżony w stadninie, w której się urodził. Po pół roku sprzedany do indywidualnego treningu  pod  małą dziewczynkę. Okazał się być zbyt duży dla dziewięcioletniej dziewczynki, która na przekór wszystkiemu chciała go zatrzymać. Kilka miesięcy pracowali razem, ale z powodów trudności podczas treningów ponownie został sprzedany.  Następnie został koniem startującym w ujeżdżeniu, tutaj wykazywał się pod nastolatkiem rozpoczynającym sportową karierę. W sumie: było dobrze. San przywiązał się do nowego właściciela i spędził u niego rok. Niestety przestał odpowiadać umiejętnością swojego jeźdźca, był zbyt kiepski. Miśka, która wypatrzyła go na zawodach dowiedziała się, iż Star ma iść na sprzedaż. Zauroczona koniem pokazała go Rusce, która również zakochała się w srokatym SP. Szybko doszło do zakupu po czym ogier został przewieziony do RR. Razem z Ruską przeprowadził się do Lidera, a następnie znowu trafił do Rosewood.

Pod Siodłem: bardzo wygodny pod siodłem jak i na oklep. Grzeczny i skupia się na jeźdźcu. Słucha się, ale zdarza mu się spłoszyć co skutkuje delikatnym poniesieniem.  Dobry w teren, ale nie na czołowego. Twardy w pysku, trzeba uważać na jego kończyny, zdarzają się kulawizny.  Jest nie czuły na pomoce, ciężki do wypchnięcia. Lubi skakać, jednak nauczył się strącać drągi. Ma potencjał ujeżdżeniowy,  jednak nie jest to wielki sportowiec.

Wobec innych koni: spokojny, ogólnie dogaduje się ze stadem. Nie bierze udziału w bójkach, czeka na swoją kolej przy wodopoju. Nie przeszkadza innym, ani nie dominuje. To bardzo towarzyski koń potrzebujący mnóstwa miłości i zainteresowania.

= Potomstwo  [1] =

  1. kl. Nikita | SP | Delicious Stable

= Treningi i inne  [5] =
  1. Trening skokowy  | WSK Biała Róża | 
  2. Trening skokowy  
  3. Teren
  4. Woltyżerka | obóz w WHK Lider | 
  5. Rajd nad Ocean | 1 | 2 | 3 |
  6. Przyjazd do RR



= Osiągnięcia  [23] =
  1. I miejsce w pokaznie koni w kat. SP na Hipodromie Abyss
  2. I miejsce w skokach kl. LL na Munificent Stud
  3. I miejsce w skokach kl. mini LL na Hipodromie Lider
  4. I miejsce w skokach kl. LL na Hipodromie Lider
  5. I miejsce w ujeżdżeniu kl. LL na Hipodromie Lider
  6. I miejsce w skokach kl. LL na Hipodromie Mussli
  7. I  miejsce w skokach kl. mini LL w Świątecznym Wieloboju w Hodowli Salvia Divinorum
  8. I miejsce w "naj ogier" na Hipodromie Paris
  9. I miejsce na "naj kon szlachetny" na Hipodromie Paris
  10. II miejsce w maściochach – srokate na Hipodromie Mussli
  11. II miejsce w skokach kl. mini LL na Hipodromie Amarant
  12. II miejsce w skokach kl. LL na Hipodromie Souvenir
  13. II miejsce w ujeżdżeniu kl. LL na Hipodromie Souvenir
  14. II miejsce w ujeżdżeniu kl. L na Hipodromie Walkiria
  15. III miejsce w ujeżdżeniu kl. L na zawodach z okazji otwarcia WHK Shagya
  16. III miejsce na wystawie w kat.”pozostałe rasy” na Hipodromie Souvenir
  17. III miejsce na wystawie na WHK Anarkia
  18. III miejsce w skokach kl. LL w Jakarta Arabians
  19. III miejsce w ujeżdżeniu kl. L na Hipodromie Mussli
  20. III miejsce w skokach kl. LL na WHK Anarkia
  21. V miejsce w ujeżdżeniu kl. L w Jakarta Arabians
  22. Wyróżnienie w ujeżdżeniu kl. P na zawodach z okazji otwarcia WHK Shagya
  23. Tytuł „Vice Best Horse” podczas zawodów na Hipodromie Mussli


Trening crossowy | Sheila |

Sheila & Ruska
Tor crossowy - Rosewood Ranch


Do Rosewood przyjechałam dopiero po południu, ale uznałam, że zdążę wziąć jeszcze Shi na trening. Weszłam do jej boksu i podarowałam kawałek marchewki.

- Może jakiś crossik? Co ty na to? – Uśmiechnęłam się i wyszłam zamykając za sobą drzwiczki. Udałam się do siodlarni skąd wzięłam sprzęt i wróciłam do Siwej. Zabrałam się za czyszczenie, które poszło dość szybko i sprawnie. Założyłam ekwipunek i wyprowadziłam ją na podwórko gdzie ustawiłam sobie odpowiednią długość puślisk i wsiadłam. Klacz otrzepała się i niecierpliwie czekała aż założę rękawiczki.

Nasz tor mieści się pięć minut drogi stępem od stajni, więc kiedy przyjechałyśmy na miejsce zrobiłam jedynie okrążenie dookoła stawu i zakłusowałam. Shi miała w sobie bardzo dużo energii, ciężko było mi ją utrzymać, dlatego robiłyśmy liczne wolty i półwolty. Podciągnęłam popręg. Kiedy przyszedł czas na galop ustawiłam ją sobie na dużej wolcie, płynnie  przyspieszyła i zganaszowała się. Miała spokojne tempo, jedynie co jakiś czas machnęła głową kiedy gryzły ją nachalne muchy. Kiedy zrobiłyśmy po dwa kółka na obydwie nogi, poprosiłam ją o galop po prostej gdzie mogła już wyciągnąć głowę i poczuć się jak dziki mustang. Jednak z jeźdźcem na grzbiecie… Widocznie pomyślała o tym samym, ponieważ bryknęła, ale plan się nie powiódł, bo ciągle siedziałam w siodle. Na zakończenie rozgrzewki postępowałyśmy przez chwilkę, a kiedy była już przygotowana do biegu, kłusem przybyłyśmy na linię startu. Wybrałam krótszą trasę by skupić się na szybkości, której ostatnio mojej kobyłce brakuje…

Odczekałam chwilę, Shi kręciła się i była bardzo podekscytowana. W końcu przyłożyłam łydki i wypchnęłam ją do galopu. Skoczyła przed siebie niczym górski lew i mknęła widząc pierwszą przeszkodę. Raczej niski płotek pokonałyśmy bez wahania.

- Dobrze… - Szepnęłam, a klacz na chwilę obróciła ku mnie jedno ucho. Zaraz potem skierowała je do przodu. Biegłyśmy równym tempem, starając się wyliczać odpowiednie odległości do przeszkód. Mała nieznacznie zawahała się przy dziwnej budowli przypominającej dom, ale mój impuls szybko naprawił sytuację.

Wskoczyłyśmy do jeziorka obficie rozchlapując wodę, w której czekała na nas jeszcze jedna, choć niewielka, przeszkoda. Shi dobrze sobie z nią poradziła, a chwilę potem galopowałyśmy już po trawie. Teraz czekał nas fragment, na którym wypadło przyspieszyć, toteż docisnęłam łydki do jej boków i nieco poluźniłam wodze. Nie zawiodła mnie i popędziła wzdłuż trasy. Jeszcze dwie przeszkody i finito… Niestety ta najbliższa wyglądała strasznie i taki był też jej poziom trudności. Była nie tylko długa, ale i szeroka. Coś jak kwadratowa drabina złożona z grubych belek. Odpowiednio ustawiłam ja przed przeszkodą i pilnowałam by nie wyłamana i nie straciła prędkości. Shi podniosła głowę i spięła mięśnie galopując wprost na tajemniczy twór. W sumie… skakała gorsze rzeczy. Ten nagły przebłysk napełnił mnie nadzieją i optymizmem. Wybiła się bardzo mocno i poprawnie technicznie wylądowała. Czułam, że się zachwiała, ale zareagowała i Sheila pogalopowała dalej. Pochwaliłam ją i z wieeelkim uśmiechem na twarzy skierowałam ją na ostatnią już przeszkodę  - taki tam żywopłot. Ale wysoka cholera była… No nic, jedziemy! Impuls i wio przed siebie. Shi już spocona, ale ciągle parła do przodu i nie musiałam jej popędzać.

- Już ostatnia… - Pocieszyłam ją i siebie…

Mocniejszy impuls i wybicie. Musnęła kopytkami gałązki, ale przeskoczyła i wylądowała. Poklepałam ją i poluźniłam wodze tak by mogła swobodnie zasuwać do mety. Zadowolona parsknęła i machnęła głową. Przekraczając upragniona linię całkiem oddałam jej wodze, a potem zwolniłam do kłusa.

-Pojedziemy się rozluźnić do lasu. – Stwierdziłam i kierując łydkami i dosiadem udałyśmy się przed siebie pewną miłą ścieżynką. Pokłusowałyśmy zbliżając się do stajni okrężną drogą. Pojechałyśmy nad jeziorko, gdzie sobie Shi po brodziła chłodząc kopytka i ochlapując mnie. Chociaż w sumie pomogło to na błotko, którym byłyśmy pobabrane  przez piaszczysty fragment trasy zaraz po bajorze. Stępem skierowałyśmy się do stajni, zajęło nam to około 15 minut. Na podwórku położyłam się na jej kłębie by ja przytulić, potem stwierdziłam, że chyba nie wstanę. Do momentu kiedy  jakaś wściekła mucha użarła ją w zad i bryknęła, a ja zleciałam na trawę.

-No, no, no! Żeby spaść ze stój to już trzeba mieć talent! – Krzyknęła rozbawiona Valentine czyszcząca Sharadę.


Sheila dotknęła chrapami mojego policzka, nie potrafię się na nią gniewać. Szybko wstałam i zdjęłam jej siodło, które wraz z czaprakiem i podkładką powiesiłam na płocie. Ochraniacze rzuciłam gdzieś w krzaki, byle tylko szybko  zaprowadzić siwą do stajni. Dzięki długiemu spacerowi była sucha, więc dałam jej smakołyki, wymiziałam i wyszłam po sprzęt.

KL. Sheila | SP |
















| GALERIA |

= Podstawowe dane =
Imię: C’est Sheila
Płeć: klacz
Matka: Calivia  [ hann, nvirt. ]
Ojciec: Shogun  [ xx, nvirt. ]
Data urodzenia: 2 maja 2005r
Rasa: SP
Wzrost: 178 cm
Hodowla: Rosewood Ranch
Poprzedni właściciel: -
Predyspozycje: cross | easy |, ujeżdżenie | L - P |

= Dokumenty =

= Opis =

Charakter: Shi to niezwykle odważny i… trudny koń. Nie daje się prowadzić pierwszej lepszej osobie, ale takiej, z którą nawiązała więź. I to czasami nie wystarcza w starciu z jej humorkami. Kiedy ma zły dzień nie ma co jej siodłać, od rana zasuwa po pastwiskach i nie się złapać. Jest dominująca i często pokazuję swoją silną pozycję. Zawsze pełna energii i zapału. Do treningów podchodzi dość ambitnie.

Treningi: Jak już wspominałam, jest ambitna podczas ćwiczeń. Z chęcią podchodzi do przeszkód, kiedy znajduje się na torze crossowym  - jest jak ryba w wodzie. Z ujeżdżeniem jest nieco gorzej. Na początku zawsze sprawdza jeźdźca, zatrzymuje się, skręca itp. Po kilkunastu minutach daje się ogarnąć i sprawia wrażenie dobrze ułożonego kucyka. Niestety kiedy zaczyna się od niej czegoś wymagać staje się rozkapryszonym źrebakiem. Ucieka na boki, w galopie łatwo ponosi i zbiera się jej na żarty. Wtedy się buntuje, ciężko się z nią dogadać, Jeśli się to jednak uda, jest bardzo podporządkowana i kontaktowa.

Zawody: To twarda zawodniczka, kiedy tylko przybywamy na miejsce konkursu jej postawa staje się niesamowicie bojowa. Dumnie kroczy na rozprężalni, podczas biegu aktywnie używa wszystkich mięśni, wybija się z większa siłą i frunie z pięknie wyciągniętą szyją. Jest typem konia nastawionego na zwycięstwo i denerwującego się, gdy nie dostaje nagrody. Jest posłuszna, ale czasami przejmuje inicjatywę (gdy jakaś decyzja jeźdźca bardzo jej się nie spodoba).

W stajni: Potrafi zająć się sobą, bawi się zabawkami, liże sól, wcina sianko czy wygląda przez okno. Jedynie w porze karmienia można usłyszeć jak wali kopytami w drzwi czy rży próbując zagłuszyć resztę koni. Bada każdą osobę wchodząca do stajni, a gdy odwiedzający nie pogłaska jej, odwraca się zadem do korytarza i obrażona skubie drewniane elementy boksu.

= Potomstwo  [2] =
  1. Sharada / klacz / SP
  2. Stark Tower / klacz / SP

= Treningi i inne  [4] =
= Osiągnięcia  [2] =

  1. IV miejsce w wystawie siwków w kat. sportowy na hipodromie Konisko
  2. VIII miejsce w amatorskiej gonitwie dla klaczy na Hipodromie Raven



KL. Sharada | SP |






















| GALERIA | 


= Podstawowe dane =
Imię: Sharada
Płeć: Klacz
Matka: Sheila [ SP ]
Ojciec: El Presidente [ hann ]
Data urodzenia: 31 grudnia 2009r.
Rasa: SP
Wzrost: 161 cm
Właściciel: Ruska; Rosewood Ranch
Predyspozycje: Western, rekreakcja

= Dokumenty =
Bonitacja
Tabliczka na boks

= Opis = 
Charakter: Charakterna diablica, której rogi jeszcze nie wyrosły. Mała ma w sobie mnóstwo energii, uwielbia się nie dzielić z wszystkimi dokoła. W stosunku do ludzi jest przyjazna, chodź nie zawsze pozwala na więcej niż głaskanie po szyi. Jako źrebię była dzika i szalona, liczne sesje z końskimi terapeutami i elementy naturalnego ujeżdżania sprawiły, iż Shara stała się mniej szkodliwa dla środowiska. Jednakże musi pozostawać w stałym treningu by nie odbiła jej szajba. Potrzebuje wiele ruchu, idealny koń na rajdy i w teren.

Sport: Trzeba przyznać, iż pokrycie Sheili miało przynieść nam dobrego, wszechstronnego sportowca. Jednak życie Lubi płatać figle i zamiast doskonałego skoczka, na świat przyszła srokata klaczka. Nie oznacza to jednak, że nie jest kochana. Uwielbiamy ją! Ma temperament, któremu nie łatwo się oprzeć. Obserwowanie Jej pod siodłem bywa równie ciekawe co oglądanie filmu akcji. Shara jest bardzo wytrwała i uparta, a do tego odważna, dzięki czemu stała się  znakomitym koniem w tereny. Jedna z ulubienic Ruski. Bardzo rzadko startuje w zawodach.

Padok: Ms. Devil ma, jak już wspomniałam, niesamowicie wielkie pokłady energii. Gdyby mogła spędzałaby całe dnie na dworze bawiąc się z innymi końmi i rzecz jasna – próbując rozbroić wszystko co spotka na swej drodze. Lubi dominować, zwykle koleżanki nie biorą Jej serio, chodź uparcie walczy o przywództwo. Często wszczyna bójki, jednak nie są to agresywne wojny lecz zwykłe, towarzyskie zaczepki.

Stajnia: Jeśli właśnie nie unieszkodliwia zamknięcia boksu, je. Albo śpi. To są Jej ulubione zajęcia kiedy zmuszamy tego biednego mustanga do siedzenia w stajni. Rano pierwsza zaczyna drzeć się o owies, wieczorem także. W przerwach nie szczędzi zapału do wydzierania się na każdą przechodzącą przez korytarz osobę.

= Potomstwo  [-] =

= Treningi i inne  [2] =
  1. Teren
  2. Teren

= Osiągnięcia  [3] =
  1. II miejsce w western pleasure na Hipodromie Mussli
  2. III miejsce w maściochach [ srokate ] na Hipodromie Mussli
  3. Wyróżnienie w ujeżdżeniu kat. przejazd amatorski na Hipodromie Lider