piątek, 10 października 2014

Trening ujeżdżeniowy


IMIĘ KONIA: Iriesco
JEŹDZIEC: Ruska
RODZAJ TRENINGU: ujeżdżenie
DATA: 12. 10. 2014r.
MIEJSCE: kryta hala
WYSTĄPILI...: Ray & Chris

Było dość gorąco... Wszystkie konie drzemały pod drzewami. Nie chciało mi się siedzieć w domu, tym bardziej, że wybuchnęła nie mała kłótnia na linii Valentine – Megan. Tak jak panowie robili zakłady, która pierwsza użyje broni palnej, tak pozostałe dziewczyny oglądały telewizję, udając, że
nie słyszą rozbijanych o ściany talerzy. Sky siedziała jeszcze w szkole, współczułam jej.
Przeszłam się do garażu, gdzie Ray grzebał przy jednym z samochodów. Usiadłam na stole i rozejrzałam się.
- Co robisz?
- Regulator ciśnienia się chrzani – westchnął, grzebiąc pod maską.
Z nudów podniosłam obcęgi i przycinałam sobie jakiś drucik.
- Wzięłabym konia na trening... - powiedziałam od niechcenia. - Ale mi się nie chcę...
- No dobra, to zostań tutaj. Możemy pogadać o... zmianach klimatycznych albo omówimy problem susz w Arizonie? - powiedział ze śmiechem.
- Taaak, właśnie o tym marzyłam. Nie no, wezmę się do roboty. Na hali jest chłodniej, więc wezmę... Iriesco?
- Chyba dawno nie chodził. - Ray wzruszył ramionami. \
- Kolejny powód, dla którego muszę się w końcu ogarnąć.
- Spójrzmy prawdzie w oczy, ty nie potrafisz się zorganizować.
- No i co... Taki mój urok. Nawet w największym chaosie można dostrzec porządek, co nie?
- Chyba jednak jesteś wyjątkiem.
Wytknęłam język i zeskoczyłam ze stołu, po czym do niego podeszłam.
- Możesz potem przyjść i porobić nam zdjęcia na stronę.
- Nie wiem czy się wyrobię, Oli. Muszę jeszcze sprawdzić parę rzeczy. - Zerknął na mnie niepewnie.
- No dobra, przecież i tak nigdy cię nie ma... - Zrobiłam jedną z tych bardziej ruszających smutnych min.
Wywrócił oczami i przytulił mnie. No i rozeszliśmy się, on poszedł po aparat, ja po konia na pastwisko. Chociaż oboje dobrze wiedzieliśmy, że nie wytrzymalibyśmy ze sobą 24 godziny na dobę.. 
Nie miałam uwiązu, więc w duchu modliłam się, aby ogier miał na sobie kantar. Bogowie mnie wysłuchali. Wypatrzyłam go przy strumieniu, leżał w błotku i co jakiś czas poruszał uchem, by odgonić muchy.
Podeszłam do niego, ale od razu podniósł głowę. Pogłaskałam go z uśmiechem, a potem nakłoniłam do wstania. Ogierek posłusznie stanął na nogach i pozwolił mi się zaprowadzić do furtki. Zaprowadziłam go do boksu, a potem przyniosłam sobie sprzęt. Wybrałam beżowy czaprak i takie same owijki. Najpierw go wyczyściłam. To zajęło mi jakieś 10 minut, bo był cały w zaschniętym błocie... Potem szybko zajęłam się ekwipunkiem i wyszliśmy na korytarz, kierując się w stronę hali. Nie było tam przeszkód – dobra wiadomość.
Podpięłam popręg i wsiadłam, a koń od razu ruszył stępem. Wjechaliśmy na ścianę, delikatnie skróciłam wodze. Daliśmy sobie jedno okrążenie na przypomnienie kto jest kim, a potem przeszliśmy do prostych rozgrzewających ćwiczeń. Irys był trochę ospały, ale rozumiałam to. Ostatnie dni były bardzo luźne, głównie leniuchowaliśmy... Ciągle musiałam go popędzać, bo coś zwalniał i ogólnie próbował mi pokazać, że ta cała jazda jest dzisiaj bez sensu. No, ale jeśli nie dzisiaj, to już chyba wcale. Póki chociaż jedno z nas ma jako taki nastrój na trening to trzeba było to wykorzystać.
Zaczęliśmy od sporych wolt i serpentyn o łagodnych brzuszkach. Z kazdym okrążeniem zacieśnialiśmy je, przy okazji raz na jakiś czas zmieniając kierunek. Potem chwilę przypominaliśmy sobie zwroty na zadzie i na przodzie. Iri wciąż był nieco zbyt oporny nie wykonywał ćwiczeń z takim zaangażowaniem, na jakie bym liczyła. Zatrzymałam się i nakłoniłam do cofnięcia się o kilka kroków. Poklepałam go po szyi i docisnęłam łydki, wypychając go do stępa. W narożniku zakłusowaliśmy. Był bardzo „do pchania” i myślała, że zaraz wysiądę... Zwykle po przerwie w treningach jest pełen energii i ciężko go ogarnąć.
Zaczęłam się martwić, jednak już po jednym kółku żwawszego truchtu znacznie się ożywił. Uniósł głowę i postawić uszy, które dotąd albo trochę tulił, albo rozstawiał na boki. Chętniej przebierał nogami i co jakiś czas cicho poparskiwał, machając głową. Pilnowałam tempa jadąc po pierwszym śladzie. Zaczęliśmy wykonywać wszelakiej maści wolty i półwolty, na równi z wężykami i serpentynami. Poczułam, że zaczął pracować. Co prawda co kilka minut nagle się rozpraszał, ale szybko wracał do siebie.
Wjechałam na ścianę. Plan był taki: na krótkich kłusem zebranym, na długich wyciągniętym. Po dwóch okrążeniach zmiana kierunku no i odwrotna kolejność – krótkie ściany wyciągany i tak dalej.
Docisnęłam łydki i cmoknęłam, ciągle przyspieszaliśmy. W końcu tuż przed zakrętem zebrałam go sobie. Od razu złapał o co chodziło i zgrał się ze mną. Przejechaliśmy przez środek hali, by wprowadzić drugą część zadania w życie. Wtedy do środka weszli Ray i Chris. Kiwnęli do mnie głowami, witając się, a ja odwzajemniłam gest. Usiedli na trybunach, jeden wyjął aparat, a drugi kamerę.
Iriesco powitał gości cichym rżeniem, przy okazji poważnie się dekoncentrując. Chwilę zajęło mi odzyskanie jego uwagi...
W końcu skoncentrował się na sygnałach. Jego zmiany tempa były bardzo płynne, zawsze zwracałam na to uwagę, gdy widziałam go w ruchu.
Zwolniłam do stępa, a po kilku sekundach zakłusowałam. Robiliśmy to także w drugą stronę. Tylko kilka prób, bo wszystkie były wystarczająco udane.
Dość szybko przeszliśmy do szlifowania chodów bocznych. Na początek wybrałam łopatkę do wewnątrz. Ustawiłam konia tak, by poruszał się w delikatnym zgięciu wokół mojej wewnętrznej łydki. Otrzymał jasne sygnał i wiedział, co należy właśnie zrobić. Poprawnie krzyżował kończyny i obniżył wewnętrzny staw biodrowy. Poklepałam go i wyprostowałam na pierwszym śladzie. Po chwili zwolniłam do stępa i oddałam wodze na przekątnej – bez utraty szybszego tempa. Na koniec je zebrałam, zakłusowałam i przygotowałam ogiera do wykonywania trawersu. Zgięcie musiało być trochę większe, niż w poprzednim przypadku poprzedniego ćwiczenia. Iriesco trochę się rozkojarzył i niemal poplątał nogi, ale szybko zareagowałam mocniej dodając łydki i bardziej działając dosiadem.
Przypomniał sobie co i jak, po czym zaprezentował to ćwiczenie jak należy. Pochwaliłam go i ponownie dałam chwilę przerwy. Postanowiłam spróbować jeszcze raz, ze względu na brzydki początek, ale druga próba udała się o wiele, wiele lepiej.
- No dobra, kochany. Zagalopujemy sobie – powiedziałam z uśmiechem i w najbliższym narożniku wypchnęłam konia do szybszego chodu. Z początku machnął kilka razy głową, ale bardzo szybko się ogarnął i mimo że wstąpiły w niego pokłady energii – nie dawał po sobie tego poznać aż tak bardzo.
Pozwoliłam mu się wybiegać w jedną i w drugą stronę na nieco luźniejszych wodzach, ale wciąż na kontakcie. Jakieś 5 minut później zaczęliśmy konkretniejszą pracę. Na razie skupiałam się na woltach i poprawnym ustawieniu konia. Iriesco ładnie się wyginał i nie miał problemów z usztywnianiem, więc szybko przeszliśmy do ćwiczeń z lotną zmianą nogi na przekątnych i ósemkach.
Na początku miał jakiś drobny problem, parę razy się potknął, ale szybko zdał sobie sprawę, że musi być bardziej uważny.
Kiedy już zmieniliśmy nogę postanowiłam zrobić kilka dużych wolt w kontrgalopie. Iri miał z tym mały problem na lewo, ale na prawo radził sobie dobrze. Po dłuższej chwili przyzwyczaił się i dopasował do rytmu dzięki czemu na obie strony szło mu poprawnie.
Minęła dłuższa chwila zanim przeszliśmy do ciągów. Iriesco nigdy nie miał z tym większych problemów, dlatego już za pierwszym razem wykonał ćwiczenie prawidłowo. Wydawało mi się, że nawet lubi to ćwiczenie. Ja zresztą też, koń który robi to ze szczerym, zdrowym zaangażowaniem wygląda wtedy rewelacyjnie.
Pochwaliłam rumaka i pozwoliłam mu na chwilkę galopu po prostej. Zwolniłam do kłusa i dla zasady wykonaliśmy jeszcze ciąg w tym chodzie.
Dałam mu z tym spokój po pierwszej udanej próbie.
Dla rozluźnienia porobiliśmy jeszcze trochę przejść we wszystkich chodach i dwa pełniutkie okrążenia kłusem wyciągniętym. Potem już rozstępowanie. Wyklepałam go porządnie, bo się chłopak bardzo ładnie spisał.
- Powiem Ci, że bardzo ciekawe miny strzelasz jak jeździsz – odezwał się Ray, pokazując kumplowi swoje dokonania w dziedzinie fotografii.
Wywróciłam oczami i położyłam się na szyi ogiera. Chwilę potem wstałam i rozejrzałam się z nudów. Kierowałam samymi łydkami i dosiadem, konik posłusznie człapał tam, gdzie poprosiłam. Miał na krótką grzywę, by pleść mu warkoczyki...
Po kilku minutach zatrzymałam go i zeskoczyłam na ziemie. Poluźniłam popręg, a chłopaki otworzyli nam już wrota. Zerknęłam na ekran urządzenia, które trzymał Rayan.
- Aha...Teraz mam dylemat czy to publikować na stronie stajni, usunąć i zapomnieć czy wysłać do gazety, żeby ludzie mogli się pośmiać...

Odstawiłam Iryska do boksu, gdzie zdjęłam sprzęt i dałam mu kilka cukierków w nagrodę za pracę. Potem odniosłam jego dobytek do siodlarni, ale gdy spojrzałam na czaprak, stwierdziłam, że koniecznie trzeba go wyprać... Jednak póki co powiesiłam go na płocie by trochę obsechł.  

*Shimasu Nasai



   
   



IMIĘ: **Shimasu Nasai
PŁEĆ: ogier
DATA UR.: 2003r.
RASA: koń trakeński
MATKA: Santa Blanca | - |
OJCIEC: Yakusumi Nasai | - |
WZROST: 167 cm
MAŚĆ: kara


PREDYSPOZYCJE:
  • ujeżdżenie kl. CC - CS   
  • hodowla  



OPIS


Charakter: Ogier mimo świadomości o tym, jaki jest dla nas cenny, ciągle pozostaje łaknącym pieszczot konikiem. Bardzo ufa ludziom, został świetnie wychowany. Chętnie uczy się nowych rzeczy i naprawdę chcę współpracować. Kiedy ktoś przechodzi korytarzem - Shim wystawia swoją szlachetną główkę. Czasami trochę przesadza i zaczyna być napastliwi. Niektórzy zaczynają się naprawdę bać kiedy ponad pół tony chce się do nich przytulić, ale gdy koń to wyczuwa, zwykle przestaje. Chętnie przyjmuje wszelkie podarki w postaci marchewek i jabłuszek, które pochłania za jednym zamachem. Potrafi wyczuć owoc ukryty pod stertą siana 10 metrów od niego.
W boksie jest spokojny i nie psuje sobie mieszkania, jednak większość czasu powinien spędzać na padokowaniu się. Wtedy jest o wiele szczęśliwszy, a że klimat mamy ciepły to nie ma ku temu przeszkód. Wypuszczamy go rano, wraca do stajni wieczorem. Czasami z przerwą na trening i pół godzinny odpoczynek z boksie.
W porze karmienia trochę rży, trochę parska, a kiedy dostaje swoje żarełko - tylko to się liczy i ma już w nosie cały świat. Jest taki szczęśliwy kiedy znajdzie w żłobie jakiś dodatkowy smakołyk! ;D
Czyszczenie w boksie to średnio dobry pomysł, bo wtedy właśnie Nasai najbardziej okazuje swoją chęć do bycia kochanym. Zamiast stać w miejscu wygina się, by tylko obwąchać opiekuna po twarzy i wcisnąć nos pod ramie. Nawet na uwiązie ciężko go ogarnąć. Lepiej wyprowadzić go sobie na korytarz, albo przed stajnie. Bywa trochę niecierpliwy.
Zakładanie sprzętu przebiega szybko i bez sprzeczek. Treningi nie są dla niego czymś złym , więc chętnie się do nich przygotowuje.
Pod siodłem: "Shimasu jest koniem wybitnie uzdolnionym sportowo, jego predyspozycją jest dresaż na poziomie klasy CC. Posłuszny, zawsze skupiony na tym co robi, jest niesamowicie perfekcyjny. Jego współpraca z jeźdźcem, odbywa się bez żadnych problemów czy też komplikacji, bo sam jest czuły na każdy manewr - wodza, łydka, tonacja głosu. Ma w swoim życiu dłuższy staż sportowy, i ciągle brnie do przodu, ucząc się cały czas nowych rzeczy, lub udoskonalając to co już umie.
Jak na swoją mocną budowę ma płynne, miękkie ruchy. Jeździec nie odczuwa żadnego rzucania w siodle, zazwyczaj podczas jazdy ogier samoistnie wyczuwa najdelikatniejsze ruchy jeźdźca co pozwala mu się odpowiednio nastawić psychicznie do jazdy. Jednak jest koniem przeznaczonym tylko dla doświadczonych, nie lubi w większości zwykłych, monotonnych jazd w terenie. Lubi adrenalinę, ćwiczenia i pracę nad swoimi umiejętnościami i samym sobą..." - Rivienne, Alchalla Valley
Na zawodach: Jazda w przyczepie nie jest dla niego już niczym specjalnym. W swoim życiu zdążył się już najeździć, a także nalatać. Bezproblemowo wchodzi do pojazdu, nie ważne jak bardzo straszny by był. Często jest przykładem dla innych koni, które na początku się boją, ale widząc, że Nasai chętnie wchodzi do środka - podążają za nim.
Na miejscu jest zainteresowany dokładnie wszystkim. Ale to zdrowe zainteresowanie. Nie ma problemu z przywołaniem go do świata rzeczywistego. Wszelakie ozdoby powiewające na wietrze, głośna muzyka, tłumy ludzi i pojedyncze rżenia koni nie rozpraszają go aż tak bardzo. Z czasem przyzwyczaja się do całego zgiełku i można z nim fajnie popracować.
Na czworoboku zawsze jest w swoim żywiole i pokazuje to całym sobą. Jest pewny siebie i skupiony. Angażuje wszystkie mięśnie i wytęża umysł by jak najlepiej wykonać figury, o jakie poprosi jeździec.
W terenie: "[...] wydaje się być totalnie "znudzonym", no chyba że jest to dość ekstremalny tor jazdy, przeszkody, lub szybszy galop czy też cwał." Dlatego też w tereny nie jeździ zbyt często, ale żeby urozmaicić mu treningi - Ruska, Meg albo Harry zabierają go czasem na samotny wypad do lasu, by nabrał wiatru w żagle i mógł poszaleć na otwartej przestrzeni. Jest wtedy bardzo odważny i chyba jeszcze nie było sytuacji żeby się czegoś spłoszył.
W towarzystwie innych robi się nieco mniej skupiony, zdarza mu się ignorować pasażera i trzeba wtedy użyć mocniejszych sygnałów. Podczas wspólnych galopów po łące zdarza mu się trochę ponosić, ale raczej mamy nad nim jakąś szczątkową kontrolę.
Wobec innych koni: "Jest przyjaźnie nastawiony do innych koni i przede wszystkim do młodych i małych jeźdźców." Na pastwisko wychodzi sam, ale gdy zobaczy jakiegoś konia za ogrodzeniem - podbiega do niego, chcąc się zapoznać. Zwykle jest grzeczny i nie sprawia kłopotów. Przed klaczami lubi się popisywać, ale jeśli jego opiekun będzie chciał go dociągnąć - Nasai nie będzie stawiał oporu. Na zawodach również nie ma problemu z końmi, które ćwiczą z nim na rozprężalni. Na początku próbuje je zaczepiać i odpowiada na ich wołania. Później skupia się już na jeźdźcu.



WŁAŚCICIEL: Ruska, Rosewood Ranch
POPRZEDNI WŁAŚCICIEL: Elvia, WHK Homestead
HODOWLA: Alchala Valley



DOKUMENTY:            


IMIĘ STAJENNE: Shim, Nasai, Shaman
CHIP: posiada
KONDYCJA: bardzo dobra
ZDROWIE: bardzo dobre        
KONTUZJOWANY: nie            
ODMIANY: gwiazdka, chrapka i cztery skarpetki            
ODROBACZANY: regularnie        
SZCZEPIONY: tak              
WERKOWANY: regularnie            
KUTY: tak, na cztery kopyta          
TARNIKOWANE ZĘBY: regularnie          
UJEŻDŻONY: tak  
DO HODOWLI: tak
BONITACJA: 87
ILOŚĆ OSIĄGNIĘĆ: 22



POTOMSTWO:klacze
ogiery
  1. Can't Fire Me [z][b] | hod. Stark Stable



TRENINGI:
  1. Trening ujeżdżeniowy | Alchalla Valley |            



OSIĄGNIĘCIA SPORTOWE:
  1. I miejsce w I Zawodach dresażowych w kat.C | Liliowa Zatoka | 
  2. I miejsce w Dresażu w kl.C | BernauxStud |
  3. I miejsce w ujeżdzeniu kl.CS | Hipodrom-lider | 
  4. I miejsce w dresażu klasy CC | WSK Equus Albus |
  5. I miejsce w ujeżdżeniu klasy CS | Hipodrom Hipika |
  6. I miejsce w ujeżdżeniu klasy CC | WSK Sunny Meadow |
  7. I miejsce w ujeżdżeniu klasy CS | Hipodrom Saganek |
  8. I miejsce w Derby Dressage | Cheltenham |
  9. I miejsce w ujeżdżeniu CS | Hipodrom A |
  10. I miejsce w ujeżdżeniu klasy CS | Hipodrom Rose | 
  11. I miejsce w ujeżdżeniu kl. CC | Ultimate Stud
  12. II miejsce w II Zawodach Dresażowych klasy CC | Liliowa Zatoce |
  13. II miejsce w ujeżdżeniu klasy CS podczas VII Międzynarodowego Festiwalu Konia Arabskiego | CT-Jakarta |
  14. II miejsce w dresażu kl.CS* | Hipodrom Costa | 
  15. II miejsce w dresażu kl.CC | Hipodrom RR |
  16. II miejsce w dresażu kl.CS | Hipodrom saganek |
  17. II miejsce w dresażu klasy GP | WSK Black Spirit |
  18. II miejsce w ujeżdżeniu klasy CC | Hipodrom A |
  19. III miejsce w ujeżdżeniu klasy CS | Black Spirit |
  20. III miejsce w dresażu klasy CC | Hipodrom Saganek | 
  21. III miejsce w dresażu klasy C w mini-zawodach podczas sprzedaży potomków |WSKS Winter Mist|             
OSIĄGNIĘCIA POKAZOWE:

TYTUŁY I INNE:

  1. International CS-Class Dressage Vice Champion 2014



INFORMACJE DLA HODOWCÓW:
  • nasienie mrożone: 800 hrs

czwartek, 9 października 2014

Quasimodo


   

   

  



IMIĘ: Quasimodo
PŁEĆ: ogier
DATA UR: 12 kwietnia 2009r.
RASA: tinker
MATKA: NN
OJCIEC: *Ardiente | WHK Kwitnący Lotos  |
WZROST: 166 cm
MAŚĆ: srokata



PREDYSPOZYCJE:
  • ujeżdżenie kl. P
  • western pleasure
  • pokazy
  • hodowla
  • rajdy


OPIS

Charakter: Quasimodo jest koniem, który miewa humorki. Jest uroczy, umie wymusić smakołyka od każdego swoim urokiem oraz urodą. Nie da się przejść koło niego i nie dać mu czegos dobrego. Ludzie to jego najlepsi przyjaciele, zawsze prosi się o głaskanie, szuka smakołyków oraz ciągnie za włosy. Uwielbia być w centrum uwagi, to jego drugie imię. Ogier aż prosi się o zerknięcie na niego. Gdy tylko zbierze odpowiednią publiczność Quasik zaczyna swoją popisówkę. Bardzo lubi się bawić zarówno z ludźmi, jak i końmi i innymi zwierzętami. Jest bardzo przyjacielski nie skrzywdziłby nikogo. Ogierek z dobrym samopoczuciem, ma wielką reputację wśród swoich rówieśników. Jest małym arogancikiem który nie zrobi żadnej głupoty.
Ogier bardzo lubi czyszczenie jest wręcz szczęśliwy gdy się go czyści. Dla tych co go szczotkują nie jest przyjemnością, ponieważ ogierka trzeba czyśćić przynajmniej czterdzieści minut, bo ma straszne zaklejki oraz jest tak brudny już nie wspomnę o grzywie, która jest poplątana. Czyszczenie go to wyzwanie. Przy czyszczeniu kopyt nie jest idealnie jeszcze trzeba go douczyć podnoszenia nóg, na razie nie podnosi i gdy próbujemy mu wyczyścić kopyta musimy się długo męczyć. Na myjce Quasimodo zachowuje się nieco gorzej. Zawsze jest niepewny przez kilka minut, ale później już się uspokaja i idzie jak z płatka.
Pod siodłem: Ogier świetnie dogaduje się z jeźdźcem, nie ma z nim żadnych problemów. Działa bezpośrednio na łydkę oraz na wszelkie tego typu sygnały. Jego minusem jest tylko to, że nie ma najwygodniejszych chodów. Pierwsze minuty zależą od tego jak Quasik będzie współpracował. Ogier pięknie się rusza i pokazuje się jak z najlepszych stron. Daje z siebie jak najwięcej popisując się przed wszystkimi. Ma też swoje humorki i takie dni, że nie chce mu się pracować pokazuje to przez kilka minut, gdy sobie uświadomi, że jeździec nie odpuści daje spokój i zaczyna słuchać poleceń jeźdźca. Quasimodo często z kłusa wyrywa się do galopu, nudzi mu się wolny bieg i jeżdżenie w kółko. Lubi wyzwania, ale nie jest najodważniejszym koniem. Nie nadaje się dla początkujących, ponieważ, jak już mówiłam, nie lubi się nudzić, a właśnie pod początkującymi nie ma jak się wykazać.
Na zawodach: Wchodzenie do przyczepy i jechanie nią... Nie jest to najprzyjemniejsza czynność jaką Quasik sobie wymarzył. Gdy już dojedziemy na miejsce jest lekko przestraszony sytuacją rozgląda się i nie wie o co chodzi, Zachowuje się jakby chciał nam powiedzieć ,,Gdzie jestem? Co tu będę robił? Zabierzcie mnie w końcu z tej przyczepy'.' Gdy wyjdzie z koniowozu przysuwa się jak najbliżej swojego opiekuna i prosi o głasknie, wtedy my go uspakajamy. Ogierek niemal zasypia, ale najważniejsze - robi się potulny.
Na rozprężalni nie wie co się dzieje. Później dopiero ogarnia się i skupia na poleceniach. W ogóle nie raguje na konie ani innych ludzi, ponieważ za bardzo jest zajętny swoim jeźdźcem. Podczas wjazdu na czworobok Quasik trochę się buntuje i wyrywa, dopiero przy ukłonie ogier uświadamia sobie, że teraz musi się pokazać z jak najlepszej strony i robi wszystko by wypaść jak najlepiej.
W terenie: Świetnie nadaje się na prowadzącego. Nie boi się chociaz czasami się płoszy, ale nie robi tego tak, że leci nie wiadomo gdzie, po prostu lekko odskakuje. Zawsze całą energię wydobywa w terenie, wtedy nie obchodzi go jak się zaprezentuje i czy grzywa jest pięknie ułożona. Po prostu biegnie ile sił w nogach. Strasznie się wyrywa, ale słucha się poleceń jeźdźca chociaz czasem w kłusie wyrywa do galopu i gdy już zacznie galopować nie da się go zatrzymać. Nie lubi być sam w terenie z jeźdźcem, woli gdy jest większa gromadka koni. Jego ulubione miejsce to plaża. Tam staje się najszczęśliwszym koniem, gdy może sobie pogalopować w wodzie, po plaży i do tego wypluskać się ile będzie chciał.
Wobec innych koni: Jak już wspominałam jest przyjacielski dla każdego. Do każdego podchodzi i się nie boi, wie, że nic mu nie grozi. Jednak gdy podejdzie do jakiegoś konia, który nie lubi towarzystwa innych koni, to wtedy Quasik może dostać kopa. Kilka razy już się tak zdarzyło, ale na szczęście nic się nie stało. Ogier nie zawsze jest mile widziany, wtedy niektórzy go gonią, ale Quasimodo uważa to za zabawę.
Historia: Konik wychowany w pewnej ogromnej i bogatej stajni. Gdy ogier się urodził, był bardzo grzeczniutki, miał zapewnioną wspaniałą opiekę. Quasimodo rósł jak na drożdżach całe dnie biegał po pastwisku. Nie można było go zatrzymać, można za to powiedzieć, że ścigał się z wiatrem. Gdy osiągnął odpowiedni wiek na zajeżdżanie nikt się nie wahał i od szybko przystąpiono do zaznajamiania go z siodłem. Nie było żadnego problemu, ogierka dało się zajeździć raz dwa. Przez dłuższy okres czasu uczono go wielu rzeczy. Świetnie się czuł w stajni dopóki nowy koń nie przyjechał do stajni. Wtedy wszyscy zaczęli zwracać uwagę na tego nowego wierzchowca i zajmowali się tylko nim, a Quasikowi dawali tylko siana i owies. Na tym skończyła się opieka nad tinkerem. Właściciel oddał Quasimoda swojej kuzynce, ponieważ nie chciało mu się już dbać, ani opiekować nim. Kuzynka bardziej zaczęła go ciągnąć do pracy, gdy tylko przyjechał od poprzedniego właściciela wsiadła na niego. Niestety nie było dobrz ogierowi nic się nie chciało robić. Po kilku miesiącach efekty poskutkowały, a koń świetnie sobie radził. Dziewczyna postanowiła wyjeżdżać z nim na zawody, bo uznała, że już nadszedł czas i ogier jest w pełni gotowy. Przy starcie pewien pan zainteresował się nim i za wszelką cenę chciał go zdobyć. Dziewczyna wystawiła ogłoszenie, ponieważ wiedziała, że ogier jest sporo wart. Pan, który się nim zainteresował chciał go kupić, jednak dziewczyna wiele o nim poczytała i juz wiedziała, że mu Quasimoda nie sprzeda, ponieważ jest to pan od rzeźni, który tylko chce go tam przewieść i zarobić. Ruska też zobaczyła ogłoszenie i w mgnienu oka kupiła go dla Delicji na urodziny. W dniu urodzin dała go w prezencie, a Del w mgnieniu oka pokochała go, kwaterując rumaka w swojej DS.



WŁAŚCICIEL: Delicja
POPRZEDNI WŁAŚCICIEL: -
HODOWLA: Delicious Stable



DOKUMENTY:  


ILOŚĆ OSIĄGNIĘĆ: 5
ILOŚĆ GWIAZDKOWYCH OSIĄGNIĘĆ: 4



POTOMSTWO:
klacze
ogiery



TRENINGI:
  1. Trening ujeżdżeniowy


OSIĄGNIĘCIA SPORTOWE:
  1. I miejsce w ujeżdżeniu kl. P | Hipodrom Rose |
  2. III miejsce w ujeżdżeniu kl. P | Hipodrom Eliksir | 
  3. III miejsce w ujeżdżeniu kl. P | Hipodrom Eliksir | 
  4. III miejsce w ujeżdżeniu kl. P | Hipodrom Eliksir | 
  5. XI miejsce w dresażu kl. P |  Jakarta Arabians |
OSIĄGNIĘCIA POKAZOWE:

TYTUŁY I INNE:



INFORMACJE DLA HODOWCÓW:

  • stanówka: 700 hrs 
  • mrożone: 300 hrs

*Son of Asgard


   

   

  



IMIĘ: *Son of Asgard
PŁEĆ: ogier
DATA UR: 12 maja 2008r.
RASA: fiording
MATKA: Selene | fiord., n-virt. |
OJCIEC: Asgardian | fiord., n-virt. |
WZROST: 145 cm
MAŚĆ: bułana | gulblakk |



PREDYSPOZYCJE:
  • skoki luzem i kl. L - P
  • ujeżdżenie kl. P
  • cross very easy, easy
  • WKKW easy
  • pokazy
  • hodowla


OPIS  

Charakter: Asgard to koń o miłym I spokojnym charakterze, choć bywa, że wstępuje w niego sam diabeł. Wtedy jest niemal nie do zniesienia. Rozsadza boks, szaleje na padoku, podgryza… Generalnie nie mamy z nim wielu problemów, wie czego od niego wymagamy i dostosowuje się. Kiedy podchodzą do niego dzieci nikt nie wmówi mi, że nie jest to najsympatyczniejszy koń na świecie. Natomiast gdy ma do czynienia z kimś kogo nie lubi odciąga go trzech stajennych i ledwo dają sobie z nim radę. Potrafi się mocno zdenerwować, jeśli coś mu się nie podoba daje nam małe sygnały, które z czasem wzrastają na sile, aż przychodzi moment stawania dęba i gryzienia opiekuna. Jeśli zajmuje się nim osoba, która zdobyła jego zaufanie (o to nie jest łatwo), Asgard pójdzie za nią w ogień. Kiedy ma jakieś opory przed zrobieniem czegoś należy podejść do niego z pozytywnym nastawieniem i smakołykami, wtedy zrobi wszystko. Uwielbia pieszczoty, sam nadstawia się do głaskania i popycha nas nosem gdy czegoś chce. Uwielbia przeszukiwać gościom kieszenie w poszukiwaniu cukierków.
W stajni: Nie przeszkadza mu siedzenie w boksie, ale jak wiadomo, po jakimś czasie zaczyna mu się nudzić. Wtedy daje znać rżeniem i biciem kopytami w ściany, chociaż do tego dochodzi coraz rzadziej. Asgard uspokaja się gdy tylko ktoś podejdzie do jego boksu, zamienia się w tedy w uroczego i wyjątkowo grzecznego kucyka. Można bez strachu wejść do środka i trochę go pomiziać. Ogólnie ten koń lubi dzielić się swoją przestrzenią z ludźmi, o ile ich lubi. Można położyć się w sianie z książką i nawet uciąć sobie pięcio minutową drzemkę, a As zachowa się bardzo elegancko i zrobi wszystko by nic nam nie przeszkadzało.
Lubi czyszczenie i nie ma tutaj żadnego problemu. Mogą to robić dzieci, stajenni, trenerzy – bez różnicy. Konik ładnie stoi czy to w boksie czy na korytarzu i poddaje się pielęgnacji. Kopyta podaje bez zawahania, warto nadmienić, że wizyty kowala nie wywołują u niego panicznego lęku jak u niektórych koni. Jest spokojny i pozwala się oporządzać.
Woda z węża czy z jeziorka jest dla niego jak cukierki dla dzieciaków, uwielbia ją zawsze, wszędzie i w każdej postaci. Kiedy jedziemy w teren nad ocean Asgard dostaje ataku szalonej radości i zupełnie tracimy nad nim kontrolę, bo przecież musi pocwałować do fal…
Pod siodłem: Jeśli chodzi o chody to As przypomina mi strasznie wygodną kanapę z masą miękkich poduszek. Ma miękki i niesamowicie wygodne chody, jeździec, który raz wskoczył na jego grzbiet nie będzie chciał z niego schodzić. Stęp jest mało energiczny, ale za to kołyszący i zwyczajnie komfortowy. Przechodząc do kłusa możemy skrzywić się przy przejściu, bo nie są najpłynniejsze, ale za to sam kłusik to rewelacja. W ogóle nie czuć wybijania, wysiedzenie na nim nawet najszybszego tempa to pestka. A Galop? Pierwsza klasa. Do przodu i przez pierwszych kilka okrążeń bez żadnego pilnowania, po prostu siedzi się na nim i… i się siedzi. Bardziej to przypomina huśtawkę niż koński bieg.
Natomiast jego zachowanie podczas jazdy jest całkiem fajne. Ad to koń kontaktowy, bystry, chętny do nawiązania współpracy… Jego kolejną zaletą jest miękkość w pysku i duża uwaga przywiązywana do najdelikatniejszych sygnałów jeźdźca. Wystarczy delikatna łydka i przesunięcie się w siodle by zagalopować. Asgard zna dużo ćwiczeń i nigdy nie myli się przy sugestii. Zachowuje się jakby czytał w naszych myślach, ledwie przystąpimy do pokazania mu co chcemy zrobić, a on już wykonuje to samodzielnie.
Skoki: To zdecydowanie jego ulubiona dyscyplina. Ten niepozorny konik skacze całkiem wysoko i wcale nie trzeba go do tego namawiać. Bywa, że chodząc po padoku zauważy wiadro albo przewrócona beczkę i niby przypadkiem przez nie przeskakuje. Podczas treningu nigdy nie wyłamuje, chyba, że wysokość przeszkód jest zbyt wysoka. Nie zrażają go kolory drągów czy kształty konstrukcji. Skoczy wszystko. Ma dość dobrą technikę i silne wybicie, które ratuje każdy skok. Nie ma problemów z fazą lądowania, ani żadnym innym elementem. Chętnie porusza się po parkurze i słucha sygnałów. Potrafi wykonać ostry zakręt czy trudna kombinacje. To idealny koń do nauki skoków, bo jeździec może skupić się na swojej technice, a koń jedzie sam, wystarczy mu jedynie tłumaczyć gdzie jechać.
Ujeżdżenie: Lubi dresaż, ale nie jest jego zagorzałym fanem. Całkiem chętnie wjeżdża na czworobok i popisuje się swoimi chodami, które z boksu nie wyglądają bardzo sprężyście, za to są bardzo płynne. Niestety nie można tego powiedzieć o przejściach między chodami. Jednak mamy to na uwadze i solidnie ćwiczymy każdy element różnych programów. Ma śliczne zatrzymania, jego kopytka prawie zawsze są na właściwym miejscu, a łebek ganauszuje się przykrywając czoło bujną grzywką dodającą mu uroku. Zakłusowania czy zagalopowania są dobre, czasami bardzo dobre. Świetnie wychodzą mu mało skomplikowane elementy, wszelkie wolty, wężyki czy zakręty. Zawsze słucha się i odbiera sygnały natychmiast. Generalnie na jeździe nie buntuje się chyba nigdy. Zawsze kontaktowy i spokojny.
Cross: W tej dziedzinie dopiero zaczyna, ale idzie mu całkiem nieźle. Na początek postawiliśmy przed nim niskie naturalne przeszkody, takie jak kłody. Z czasem stawiamy przed nim coraz to nowsze wyzwania i jak na razie wszystko idzie wspaniale. As polubił cross i stara się ze wszystkich sił wiedząc, że można jednocześnie skakać i biegać w wodzie co jest dla niego rajem. Jedynym problemem to, że kiedy wskoczy do jeziorka ciężko go z tamtą wyciągnąć. Jeśli przed nim biegł żwawo to nie powinno być większego problemu, jeśli jednak tempo nie było zbyt ambitne może przyjść mu do głowy plan, by nie dać się wyciągnąć ze swojego ukochanego bajora. Zdarza się to także na zawodach, ale zazwyczaj utrzymuje powagę i daje z siebie 101%.
W terenie: Jest świetny zarówno w pojedynkę jak i w zastępie. Asgard cechuje się odwagą i zrównoważeniem w każdej sytuacji, niemal nigdy nie płoszy się i trwa w ciągłym kontakcie z jeźdźcem. Oczywiście jak każdy koń wychodzący poza teraz stajni, udziela mu się podekscytowanie, jednak nie okazuje go zbyt dobitnie. Czeka na to, aż pozwoli się mu na zaglopowanie. Kiedy to nastąpi daje w długą i mija solidna chwila zanim zwolni. W zastępie dobrze sprawdza się na każdej pozycji. Choć z przodu trochę przeszkadza ze względu na swój wzrost, inne konie często nie traktują go serio i biedaczyna musi zamykać stawkę.
Na padoku: Lubi szaleć na maneżu, szczególnie wtedy gdy zapewnimy mu jakieś atrakcje w postaci beczek piłek czy drągów. Nie boi się nowych przedmiotów, a podchodzi do nich z nieukrywanym zaintersowaniem. Wącha je i testuje, a chwilę później w najlepsze bawi się do upadłego. Gdy gdzieś pojawią się inne konie próbuje do nich zagadać, jeśli się uda szybko nudzi się i wraca do poprzedniego zajęcia, jeśli nie potrafi przez godzinę popisywać się brykami i zwracać na siebie uwagę wszelkimi możliwymi sposobami. Nie ma problemu z wyprowadzeniem go na pastwisko, jednak łapanie go to inna sprawa.W stosunku do innych koni: Na pewno nie jest agresywny, zazwyczaj podchodzi do nich przyjaźnie by się przywitać i poznać. Jednak nie jest on duszą towarzystwa i zaraz potem traci zainteresowanie towarzyszami. Podczas jazdy nie ciekawią go w ogóle, na padoku już nieco bardziej. Potrafi wszcząć bójkę, ale tylko z konkretnego powodu. Chyba zdaje sobie sprawę ze swojego wzrostu i wie, że już na wstępie znajomości musi pokazać, ze jest dwa razy większy niż wygląda.



WŁAŚCICIEL: Delicja
POPRZEDNI WŁAŚCICIEL: -
HODOWLA: Delicious Stable



DOKUMENTY:


ILOŚĆ OSIĄGNIĘĆ:  19
ILOŚĆ GWIAZDKOWYCH OSIĄGNIĘĆ: 16



POTOMSTWO:
klacze
ogiery



TRENINGI:
  1. Trening ujeżdżeniowy
  2. Trening ujeżdżeniowy
  3. Trening skokowy
  4. Trening skokowy
  5. Trening crossowy
  6. Teren


OSIĄGNIĘCIA SPORTOWE:
  1. I miejsce w ujeżdżeniu | Hipodrom Sopy |
  2. I miejsce w ujeżdżeniu kl. P | Hipodrom Rose |
  3. I miejsce w skokach kl. L | Hipodrom Rose |
  4. I miejsce w skokach kl. P | Hipodrom Rose |
  5. I miejsce w skokach kl. L | Hipodrom Thetawaves |
  6. I miejsce w ujeżdżeniu kl. P | Hipodrom Eliksir | 
  7. II miejsce w ujeżdżeniu kl. P | Hipodrom Thetawaves |
  8. II miejsce w ujeżdżeniu kl. P | Hipodrom Eliksir | 
  9. II miejsce w crossie easy | Hipodrom Thetawaves |
  10. III miejsce w ujeżdżeniu kl. P | Hipodrom Eliksir | 
  11. III miejsce w crossie easy | Hipodrom Arisha |
  12. III miejsce w amatorskiej gonitwie kuców | Hipodrom Thetawaves |
  13. III miejsce w skokach kl. L | Jakarta Arabians |
  14. IV miejsce w ujeżdżenie kl. P | Hipodrom Lider |
  15. VIII miejsce w dresażu kl. P | Jakarta Arabians |
OSIĄGNIĘCIA POKAZOWE:
  1. II miejsce na wystawie w kat. ogiery | Hipodrom Thetawaves |
  2. III miejsce na wystawie w kat. inne rasy | Hipodrom Thetawaves |
  3. III miejsce w wystawie kuców | Hipodrom Thetawaves |
TYTUŁY I INNE:
  1. Najlepiej wykonana figura ujeżdżeniowa w kl. P


INFORMACJE DLA HODOWCÓW:

  • stanówka: 500 hrs
  • nasienie mrożone: 300 hrs

*Sparrow's Owen


   

   

  



IMIĘ: *Sparrow's Owen
PŁEĆ: ogier
DATA UR: 21 grudnia 2002r.
RASA: koń holsztyński
MATKA: Lenamore | Winter Mist |
OJCIEC: *Final Destination | WSK Lola |
WZROST: 164 cm
MAŚĆ: siwa



PREDYSPOZYCJE:
  • cross easy, medium
  • skoki kl. L, P
  • dresaż kl. P
  • WKKW
  • rajdy
  • hodowla


OPIS

Charakter: Owen to anioł w porównaniu z resztą naszych rumaków. Brakuje mu tylko aureoli i z powodzeniem mógłby ubiegać się o stanowisko w niebie. Wystarczy spojrzeć na ten niewinny pyszczek i łagodne spojrzenie by się w nim zakochać. To kochane konisko, jest bardzo ufny, towarzyski i spokojny. Nigdy nie gryzie, nie kopie… Co prawda regularnie trzeba brać go na jazdy czy chociaż na lonże, bo z nudów potrafi narobić wiele szkód. Przykładowo rozwala sobie poidło czy też obgryza drewniane elementy boksu, a następnie wyłamuje je. Oczywiście nigdy nie pozwala sobie by ktoś przyłapał go na gorącym uczynku i gdy tylko usłyszy kroki zabiera się do jedzenia sianka i zerka na nas tym swoim spojrzeniem pt. „To? Nie, nie ja… Pewnie myszy…”.
W stajni: Jak już wspomniałam lubi rozbrajać wnętrze swojego boksu, nie sądze aby były to zapędy na dekoratora, gdyż efekty wyglądają fatalnie. Nie lubi spędzać w stajni za dużo czasu, zdecydowanie lepiej czuje się na zewnątrz. Jednak gdy musi siedzieć w boksie należy mu zapewnić zajęcie, wtedy powinien być spokojny i zajęty właściwymi czynnościami. Nie ma problemu z porą karmienia, mam na myśli to, że nie szaleje kiedy na korytarz wjeżdża taczka z wiaderkami, tylko spokojnie czeka z wystawionym łebkiem.
Opieka: Idealny konik, który swoją cierpliwością zdobywa sympatię wszystkich jeźdźców, zwłaszcza tych początkujących. Nie ma żądnego problemu z czyszczeniem, Owen pozwala nam robić przy nim wszystko. Dzieciaki mogą go ciągnąć za ogon i za uszy, a on nie zareaguje. Bardzo lubi szczotkowanie, wtedy niemal zasypia. Grzecznie podnosi kopytka nawet na komendę głosową. Zakładanie sprzętu też nie stanowi dla niego problemu, nie wierci się, nie zadziera łba.
Pod siodłem: Również i na jeździe robi za anioła, początkujący jeźdźcy uwielbiają mieć na nim zajęcia. Zawsze się słucha, jest grzeczny… Dodatkową zaletą tego konia, jest to, że wystarczy mu 5 minut i już wie co robić. Pod młodymi koniarzami zachowuje cierpliwość i łatwo zmienia chody, choć jest mniej wyczulony na sygnały. Pod starymi krowami słucha się bezsprzecznie. Wtedy jest bardzo czujny, posłuszny i kontaktowy. Generalnie chętnie chodzi do przodu pod każdym, ale w przypadku początkujących nie jest to jednokrotne przyłożenie łydki. Łatwo odpuszcza i ganaszuje się w akompaniamencie zachwyconych okrzyków „Proszę pani! Owen mi się złożył!”. Potrafi sprawić dzieciakom wiele radości, zwykle to na nim przeżywają pierwszy galop, pierwsze skoki itd.
W terenie: Będę go wychwalać w każdej rubryczce… Niezastąpiony koń w tereny, idealnie nosi początkujących. Rzadko się płoszy, jest bardzo odważny i mam pewność, że gdy posadzę na nim jakiegoś dzieciaka, nie poleci mi w las czy nie odskoczy, bo zobaczy swój cień. Grzecznie idzie za koniem, ale w razie potrzeby świetnie sprawdza się też w roli prowadzącego. Można go kontrolować nawet podczas cwału na łące.
Skoki: Fajny, skoczny rumak, jednak nie ma zbyt wielkich ambicji. 115 cm to jego górne maksimum i jakoś nigdy nie dał znać, że ten swój rekord chce pobić. Dobrze radzi sobie pod początkującymi osobami, jednak gdy jest skrajnie źle pilnowany odmawia skoku lub zwyczajnie omija przeszkodę. Zwykle nie ma oporów i ładnie sobie radzi.
Dresaż: To zdecydowanie jego koronna dyscyplina. Na czworoboku jest niezawodny, uwielbia wykonywać przeróżne figury, a jego rysunek jest zawsze perfekcyjny. Nie można odmówić mu ładnych, płynnych chodów, które w połączeniu z wspaniałym wyglądem zachwycają sędziów. Co prawda, żeby poruszał się sprężyście i żwawo trzeba mocno go pilnować i być skupionym. Łatwo łapie kontakt i ciągle idzie w złożeniu. Ma genialny galop, miękki i prosty do wysiedzenia.
Cross: Choć parkur nie jest jego ulubionym miejscem, to tor crossowy zalicza się do tych całkiem fajnych. Owen bardzo lubi cross i stara się by pokazać jaką frajdę sprawia mu pokonanie trasy. Jego ulubionych elementem jest skok do wody i galop. Nagłe orzeźwienie pomaga mu nabrać nowej energii. Nigdy nie bal się udziwnionych przeszkód, zawsze raźno idzie do przodu i skacze wszystko o ile otrzyma mocne i jasne sygnały.
Zawody: Wprowadzenie go do przyczepy to prawdziwa szopka, która ciągnie się nawet przez pół godziny. Jednak kiedy już uda się go załadować śmiało możemy ruszać nawet w najdalsza drogę. Jest niespokojny gdy jedzie sam, więc nawet gdy w danych zawodach uczestniczy tylko on, bierzemy jakiegoś wałaszka do towarzystwa. Na miejscu jest trochę zlękniony i przypomina małą sarenkę nie wiedzącą co dzieje się wokół niej i gdzie podziała się mama. Ale szybko mu przechodzi i zamiast stać pod koniowozem, śmiało rozgląda się wokół i ciągnie opiekuna po drugiej stronie uwiązu na wycieczkę. Podczas przejazdu jest nawet lepszy niż na treningach, niezależnie od konkurencji. Bardziej skupiony i z fajniejszym nastawieniem.
W stosunku do innych koni: Spokojnie można go puszczać na padok z wałachami czy spokojniejszymi ogierami. Będzie się z nimi bawił lub zwyczajnie pasł. Nie jest gwiazda i nie popisuje się jak niektóre konie. Dla niego liczy się to, że może się wybiegać i zjeść świeżą zieleninkę, a do tego ma kumpli w gratisie. Nigdy nie wszczyna bójek i odchodzi na bok gdy coś zaczyna się dziać. Specjalnie nie rwie do klaczy, taki spokojny misiek.



WŁAŚCICIEL: Delicja
POPRZEDNI WŁAŚCICIEL: WHK Lider
HODOWLA: WHK Lider



DOKUMENTY:

ILOŚĆ OSIĄGNIĘĆ: 17
ILOŚĆ GWIAZDKOWYCH OSIĄGNIĘĆ: 12



POTOMSTWO:
klacze
ogiery



TRENINGI:

OSIĄGNIĘCIA SPORTOWE:
  1. I miejsce w skokach kl. P | Munificent Stud |
  2. I miejsce w crossie easy | Munificent Stud |
  3. I miejsce w ujeżdżeniu kl. P | Hipodrom Rose |
  4. I miejsce w skokach kl. L | Hipodrom Rose |
  5. I miejsce w skokach kl. P | Hipodrom Rose |
  6. II miejsce w crossie | WSK Osgiliath |
  7. II miejsce w dresażu kl. P | Hipodrom Gold Horses |
  8. II miejsce w ujeżdżeniu kl. P | Hipodrom Eliksir | 
  9. III miejsce w skokach kl. P | Bernaux Stud |
  10. III miejsce w ujeżdżeniu kl. P | Hipodrom Eliksir | 
  11. III miejsce w ujeżdżeniu kl. P | Hipodrom Eliksir | 
  12. IV miejsce w skokach | WSK Osgiliath |
  13. IV miejsce w skokach kl. P | Hipodrom Lepeu |
  14. V miejse w skokach | Hipodrom Gold Horses |
  15. VI miejsce w dresażu kl L | Jakarta Arabians |
  16. X miejsce w skokach kl. P | Jakarta Arabians |
OSIĄGNIĘCIA POKAZOWE:

TYTUŁY I INNE:
  1. Mistrz wirtuala w ujeżdżeniu klasy P | Hipodrom New Hampshire |


INFORMACJE DLA HODOWCÓW:

  • stanówka: 300 hrs
  • nasienie mrożone: 250 hrs

Delicja

wtorek, 7 października 2014

*Sileziana



  
  
  




IMIĘ: *Sileziana
PŁEĆ: klacz
DATA UR.: 23 marca 2009r.
RASA: koń hanowerski
MATKA: *Campina S | Liliowa Zatoka |
OJCIEC: *Waikiki | Liliowa Zatoka |
WZROST: 168 cm
MAŚĆ: gniada


PREDYSPOZYCJE:
  • ujeżdżenie kl. C - GP   
  • hodowla  



OPIS

"taka dostojna, dama, czasem złośliwa"
NIEDŁUGO TROSZKĘ WIĘCEJ... ;)


WŁAŚCICIEL: Ruska, Rosewood Ranch (tymczasowo)
POPRZEDNI WŁAŚCICIEL: WSKS Winter Mist
HODOWLA: Liliowa Zatoka



DOKUMENTY:            



IMIĘ STAJENNE: Sil, Sily, Zen, Zina
CHIP: posiada
KONDYCJA: dobra
ZDROWIE: celujące        
KONTUZJOWANY: nie            
ODMIANY: wąska latarnia            
ODROBACZANY: regularnie      
SZCZEPIONY: tak              
WERKOWANY: regularnie            
KUTY: tak, na cztery kończyny          
TARNIKOWANE ZĘBY: regularnie          
UJEŻDŻONY: tak
DO HODOWLI: tak
BONITACJA: -
ILOŚĆ OSIĄGNIĘĆ: 10



POTOMSTWO:
klacze
ogiery



TRENINGI:       

  1. Trening ujeżdżeniowy




OSIĄGNIĘCIA SPORTOWE:
  1. I miejsce w ujeżdżeniu klasy C, Hipodrom Applause >
  2. I miejsce w ujeżdżeniu klasy CC, Hipodrom Applause >
  3. I miejsce w ujeżdżeniu klasy CS, Hipodrom Applause >
  4. I miejsce w ujeżdżeniu klasy GP, Hipodrom Applause >
  5. I miejsce w ujeżdżeniu klasy C, Hipodrom Applause >
  6. I miejsce w ujeżdżeniu klasy CC, Hipodrom Applause >
  7. I miejsce w ujeżdżeniu klasy CS, Hipodrom Applause >
  8. I miejsce w ujeżdżeniu klasy GP Kur, Hipodrom Applause >
  9. I miejsce w ujeżdżeniu klasy GP Special, Hipodrom Applause >
  10. II miejsce w ujeżdżeniu klasy GP, Hipodrom Applause >         
OSIĄGNIĘCIA POKAZOWE:

TYTUŁY I INNE:
       


INFORMACJE DLA HODOWCÓW:
  • embriotransfer: 550 hrs