czwartek, 9 października 2014
wtorek, 7 października 2014
*Sileziana
IMIĘ: *Sileziana
PŁEĆ: klacz
DATA UR.: 23 marca 2009r.
RASA: koń hanowerski
MATKA: *Campina S | Liliowa Zatoka |
OJCIEC: *Waikiki | Liliowa Zatoka |
WZROST: 168 cm
MAŚĆ: gniada
PREDYSPOZYCJE:
- ujeżdżenie kl. C - GP
- hodowla
OPIS
"taka dostojna, dama, czasem złośliwa"
NIEDŁUGO TROSZKĘ WIĘCEJ... ;)
WŁAŚCICIEL: Ruska, Rosewood Ranch (tymczasowo)
POPRZEDNI WŁAŚCICIEL: WSKS Winter Mist
HODOWLA: Liliowa Zatoka
DOKUMENTY:
IMIĘ STAJENNE: Sil, Sily, Zen, Zina
CHIP: posiada
KONDYCJA: dobra
ZDROWIE: celujące
KONTUZJOWANY: nie
ODMIANY: wąska latarnia
ODROBACZANY: regularnie
SZCZEPIONY: tak
WERKOWANY: regularnie
KUTY: tak, na cztery kończyny
TARNIKOWANE ZĘBY: regularnie
UJEŻDŻONY: tak
DO HODOWLI: tak
BONITACJA: -
ILOŚĆ OSIĄGNIĘĆ: 10
POTOMSTWO:
klacze
ogiery
TRENINGI:
OSIĄGNIĘCIA SPORTOWE:
- I miejsce w ujeżdżeniu klasy C, Hipodrom Applause >
- I miejsce w ujeżdżeniu klasy CC, Hipodrom Applause >
- I miejsce w ujeżdżeniu klasy CS, Hipodrom Applause >
- I miejsce w ujeżdżeniu klasy GP, Hipodrom Applause >
- I miejsce w ujeżdżeniu klasy C, Hipodrom Applause >
- I miejsce w ujeżdżeniu klasy CC, Hipodrom Applause >
- I miejsce w ujeżdżeniu klasy CS, Hipodrom Applause >
- I miejsce w ujeżdżeniu klasy GP Kur, Hipodrom Applause >
- I miejsce w ujeżdżeniu klasy GP Special, Hipodrom Applause >
- II miejsce w ujeżdżeniu klasy GP, Hipodrom Applause >
TYTUŁY I INNE:
INFORMACJE DLA HODOWCÓW:
- embriotransfer: 550 hrs
*Fairy's Tricks
IMIĘ: *Fairy's Tricks
PŁEĆ: klacz
DATA UR.: 17 maja 2005r.
RASA: knabstrupp
MATKA: - | - |
OJCIEC: - | - |
WZROST: 156 cm
MAŚĆ: tarantowata
PREDYSPOZYCJE:
- skoki kl. P
- ujeżdżenie kl. L - P
- cross easy
- pokazy & wystawy
- hodowla
OPIS
"radosna wesoła miśkowata i w ogóle taka przytulanka co to lubi pobiegać"
WKRÓTCE TROSZKĘ WIĘCEJ ;)
WŁAŚCICIEL: Ruska, Rosewood Ranch (tymczasowo)
POPRZEDNI WŁAŚCICIEL: WSKS Winter Mist
HODOWLA: WSKS Winter Mist
DOKUMENTY:
IMIĘ STAJENNE: Fairy, Tricky, Wróżka, Kropka
CHIP: posiada
KONDYCJA: dobra
ZDROWIE: bardzo dobre
KONTUZJOWANY: nie
ODMIANY: strzałka
ODROBACZANY: regularnie
SZCZEPIONY: tak
WERKOWANY: regularnie
KUTY: tak, na cztery kończyny
TARNIKOWANE ZĘBY: regularnie
UJEŻDŻONY: tak
DO HODOWLI: tak
BONITACJA: -
ILOŚĆ OSIĄGNIĘĆ: 13
POTOMSTWO:klacze
ogiery
TRENINGI:
OSIĄGNIĘCIA SPORTOWE:
- I miejsce w crossie very easy, Hipodrom Applause >
- I miejsce w crossie medium, Hipodrom Applause >
- I miejsce w ujeżdżeniu klasy L, Hipodrom Applause >
- I miejsce w ujeżdżeniu klasy P, Hipodrom Applause >
- I miejsce w ujeżdżeniu klasy L, Hipodrom Applause >
- I miejsce w ujeżdżeniu klasy P, Hipodrom Applause >
- I miejsce w skokach klasy L, Hipodrom Applause >
- I miejsce w skokach klasy L1, Hipodrom Applause >
- I miejsce w skokach klasy P, Hipodrom Applause >
- I miejsce w skokach klasy N, Hipodrom Applause >
- I miejsce w skokach klasy N1, Hipodrom Applause >
- II miejsce w crossie easy, Hipodrom Applause >
- II miejsce w skokach klasy P1, Hipodrom Applause >
TYTUŁY I INNE:
INFORMACJE DLA HODOWCÓW:
- embriotransfer: 950 hrs
Trening crossowy
IMIĘ KONIA: *Moet II
JEŹDZIEC: Ruska
RODZAJ TRENINGU: cross
DATA: 07. 10. 2014r.
MIEJSCE: tor crossowy (easy)
WYSTĄPILI...: Ray & Valentine
Czytając „Wyspę skarbów” wśród poduszek na łóżku, dyktowałam Rayowi treść formularza na hubertusa i zawody w AG Stud.
- Klasa P?
- A widzisz tam gdzieś klasę P? L...
- No dobra i teraz co?
- Jeszcze jeden koń. Zapisz Moneta.
- Na co?
- Mmmm... cross.
Tym razem sobie poradził.
- Wiesz co? Właściwie to wezmę go na trening? Dawno nie był na torze, a pogoda jest niczego sobie – powiedziałam.
- To leć, ja to wyślę, a potem przyjedzie po mnie May.
- I gdzie znowu lecisz? - Popatrzyłam na niego z zaciekawieniem. Odłożyłam książkę na stolik.
- To tajne. - Mrugnął do mnie, a ja wywróciłam oczami i wstałam.
Zmieniłam jeansy na bryczesy i udałam się do kuchni, by wziąć sobie jabłko, a potem spacerkiem przemieściłam się do stajni ogierów. Moet na szczęście był w boksie. Pomiziałam go po pyszczku, kilka razy ugryzłam owoc, a resztę oddałam ogierowi. Było tak jakoś pusto, ale kiedy poszłam do siodlarni po sprzęt usłyszałam, że sporo koni ma trening na hali. Usatysfakcjonowana wróciłam do rumaka, po drodze zgarniając szczotki i zaczęłam go czyścić. Starałam się wyrobic w miarę szybko, ale konik i tak zaczynał się niecierpliwić – przeszukał mi kieszenie i podskubywał koszulkę z napisem „I do what I want!”. Zarzuciłam na niego granatowy czaprak, podkładkę i siodło skokowe, po czym przeszłam do ogłowie. Stał w miarę spokojnie i pozwolił się ubierać. Na koniec zostawiłam sobie czarne ochraniacze. Odsunęłam drzwi i wyszliśmy na korytarz. Przytwierdziłam sobie kask do siodła, a potem podciągnęłam popręg i wsiadłam. Puśliska miały dobrą długość, więc od razu stuknęłam go łydkami i ruszyliśmy w stronę toru. Skróciłam wodze, czując, że koń ma dziś w sobie wyjątkowo sporo energii i mogę mieć problem z jej opanowaniem. Starałam się być skupioną przez cały czas.
Wyjechaliśmy z zabudowanego terenu i żwawym stępem skierowaliśmy się na piaskową alejkę, prowadzącą do lasu. Moet machał głową i niecierpliwił się. Od czasu do czasu starał się mi wyrwać wodze.
- No daj spokój, stary... Przecież nie będziemy się kłócić... - szepnęłam do niego.
Wkrótce wjechaliśmy między drzewa, które dawały nam przyjemny cień, a co za tym idzie – ledwo odczuwalny chłodek.
Ogier otrzepał głowę, trochę denerwowały go muchy. Zapomniałam psiknąć go sprayem – mój błąd.
Byliśmy już kilkaset metrów od stajni, pomyślałam, że za zakrętem zakłusuje. Kiedy tylko dojechaliśmy do rozdwojenia ścieżki, udaliśmy się w lewo – na wyłożoną ściółką dróżkę – i ruszyliśmy kłusem. Zaczęłam anglezować, a Mo dumnie uniósł głowę i postawił uszy. Był lekki do prowadzenia, praktycznie szedł sam, bez żadnego popędzania i tak dalej... Ścieżynka wiła się między drzewami, występowały tam mniejsze i większe wzniesienia – dobre przygotowanie do treningu. Mo radził sobie z nimi bez problemu, znał drogę, więc nie często korygowałam jego wybory. Wyjechaliśmy na prostą alejkę, która ciągnęła się przez dobry kilometr wzdłuż granicy łąki i lasu.
- Niedługo zagalopujemy – powiedziałam do konia, a wtedy na chwilę skierował ku mnie jedno ucho. Zaraz potem obydwa stały na baczność. Ogier nieprzerwanie obserwował okolicę i co jakiś czas cicho parskał. Jego szyja wciąż była napięta, tam samo jak chyba wszystkie mięśnie. Wiedziałam, że każdej chwili może mi odskoczyć na bok. Skróciłam wodze i dodałam impuls, by wydłużyć jego krok. Miałam nadzieję, że wtedy skupi się na mnie i odpuści w pysku. Nie pomyliłam się – delikatnie wygiął szyję i skierował pyszczek ku ziemi tak, że był prawie do niej prostopadły. Poklepałam go po łopatce i uśmiechnęłam się. Jechaliśmy tak jeszcze przez chwilę. W końcu stwierdziłam, że Monet jest wystarczająco odprężony i mogę zagalopować. Usiadłam w siodle i wypchnęłam go do galopu. Wyszło znacznie spokojniej niż się spodziewałam. Ogier grzecznie biegł przed siebie w nie za szybkim tempie - ciągle w dobrym ustawieniu. Wodze były dość krótkie i napięte. Bo chociaż pozornie koń zachowywał się super, wiedziałam, że jeśli odpuszczę choć na chwilę – czeka mnie poniesienie albo coś równie zachęcającego.
Galopowaliśmy kilka minut, dojeżdżaliśmy do zakrętu. Tam staniemy na szczycie sporej górki. Czasem zbiegaliśmy z niego galopem, ale nie byłam pewna czy z tej sytuacji jest to dobry pomysł... Zerknęłam na głowę konia.
- Kolego... Będziesz grzeczny? - zapytałam cicho.
„Machnęłam” na to ręką i nie zwolniłam. Łagodnie wpadliśmy na łuk, a potem prostu w dół. Nie było jakoś specjalnie stromo, szczególnie dla konia crossowego, ale to jednak jakieś wyzwanie. Koń od razu zaczął się na to nakręcać, szarpać się i przyspieszać. Ale byłam nieugięta. Dopiero w dolince nieco poluźniłam wodze i pozwoliłam mu pomachać głową w wolnym, swobodnym galopiku.
Po chwili zwolniłam do kłusa. W odległości jakichś 200 metrów wiedzieliśmy już pierwsze przeszkody. Mo westchnął sobie, bo ta głupia baba nie pozwala mu jeszcze skakać...
Starałam się go dobrze rozciągnąć. Robiliśmy wolty, półwolty, serpentyny, przekątne na wyimaginowanym czworoboku i zmiany chodów z uwzględnieniem jak najpłynniejszych przejść. Na koniec jeszcze kilka zwrotów i cofanie.
Dałam mu chwilę przerwy, aby odsapnął przed najważniejszą częścią treningu.
Gdy był gotowy zagalopowaliśmy i skierowaliśmy się na pierwszą przeszkodę, jaką była zmodyfikowana beczka – proste. Najazd był dobry, tempo nieco za szybkie, ale wyrównał przed wybiciem i poszło jak ta lala. Zastygłam w półsiadzie w drodze do kolejnego zadania. Mo rozbudził się jakby dziś jeszcze wcale nie biegał i popędził w stronę żywopłotu podpartego grubym konarem. Dodałam silny impuls i elegancko pokonaliśmy zieleninę.
Dalej czekało na nas coś w rodzaju niskiego mostku złożonego z cienkich belek. Wzrost wynagradzała długość. Koń musiał się mocno wyciągnąć.
Docisnęłam łydki i krzyknęłam, by go zmotywować. Monet przyspieszył i z jękiem oderwał się od ziemi, przelatując nad drewnem w nie najgorszym stylu. Pochwaliłam go głosem i nie zwalniając popędziliśmy dalej. Najechaliśmy na sporawy płot – zygzak. Z góry wyglądał jak błyskawica. Mo wiedział co robić i pewny siebie odbił się w dobrej odległości. Wbiegliśmy na górkę, a zaraz potem zbiegliśmy z niej, kierując się prosto na konar umieszczony na mniej więcej 40 cm podwyższeniach. Przeszkoda wyglądała trochę strasznie. Bałam się, że Mo wyłamie, więc dodałam mocniejszy impuls. Ppstawił uszy i nie zwalniał, więc byłam pewna, że mu się uda, niestety – przeliczyłam się...
Centralnie przez pniakiem zrobił STOP i to tak, że przeleciałam przez szyję i zawisłam na przeszkodzie.
- Jezu, koniu!
Wymruczałam pod nosem kilka przekleństw. Wiedziałam, że stoi za mną. Mogłam skupić się na sobie. Dość mocno przywaliłam kolanem i musiałam zacisnąć zęby, żeby nie zacząć krzyczeć.
- Ufałam ci! - wyjęczałam w przypływie jeszcze większego bólu. Chociaż wiedziałam, że gdybym mocniej się postarała – nakłoniłabym go do skoku.
W oczach zebrały mi się łzy, ale szybko je otarłam i oderwałam się od kłody. Mo czekał na mnie i jedynie delikatnie szarpnął pyszczkiem, gdy złapałam za wodze.
- No już... - Pogłaskałam go. - Już dobrze.
Przeszłam się z nim dookoła przeszkody by rozchodzić nogę. W końcu stwierdziłam, że przeszło i z lekkim trudem wskrobałam się na siodło. Koń chyba zadręczał się poczuciem winy bo nagle zgrzeczniał.
- Pewnie powinniśmy spróbować jeszcze raz, ale nie dam rady, Mo. Spróbujemy niższe.
Ruszyłam kłusem. Zrobiliśmy kilka wolt, wymasowałam kolanko i uparłam się, że dokończymy przejazd, choćby nie wiem co. Musiałam tylko trochę odciążyć prawą stronę...
Zagalopowaliśmy i najechaliśmy na następną przeszkodę. To był rów, a po obu jego stronach umieszczono belki. Od strony najazdu taką dość chudą, a na drugim brzegu – już grubszą i solidniejszą. Starałam się dodać obiema łydkami taki sam impuls, nie wyszło, ale koń skoczył równo. Poklepałam go.
Czekał nas fragment do rozwinięcia prędkości. Wjechaliśmy na duuużą łąkę, oddałam po fragmencie wodzy i mocno pochyliłam się do przodu, nakłaniając konia do szybszego galopu.
Podobało mu się na tyle, że z tej radości sobie bryknął. Utrzymałam się w siodle, ale trochę mną zatrzęsło. Za zakrętem czekał na nas staw. A w tym stawie beczka do przeskoczenia. Do wody Mo wpadł w pięknym stylu, a to problem pojawił si przy przeszkodzie. Same wodze nie wystarczyły. Manewrowanie łydkami było ograniczone, więc koń postanowił zrobić sobie skok w bok i bezczelnie ominął przeszkodę. Doszłam do wniosku, że ten trening jest jednym wielkim pasmem niepowodzeń i zwolniłam do kłusa robiąc duuużą woltę. Zrobiliśmy najazd po raz drugi, bardziej rozszerzyłam wodze i mimo wszystko usiłowałam odpowiednio ścisnąć jego boki. No i udało się. Co prawda koślawo i ogólnie brzydko, ale jednak.
Zostały nam dwie przeszkody...
Skierowaliśmy się na coś, co z boku wyglądało na drewniane schody o trzech szerokich stopniach. Trudność polegała na tym, że całość była bardzo wąska i trzeba było skupienia by odpowiednio trafić. Po raz kolejny wytężyłam zmysły, starałam się zapomnieć o bólu kolana i Hop! Monet docenił starania i wybił się mocno, porządnie, wyciągnął głowę i podciągnął pod siebie kopytka. Pochwaliłam go i cmoknęłam, by przyspieszył. Dopiero za dwieście metrów malowała się przed nami drewniana obręcz. Koń musiał skoczyć przez jej środek odpowiednio wyważając siły. Gdyby włożył w to zbyt wiele siły – mogłabym przywalić głową. Skróciłam wodze i czekałam na odpowiedni moment. Wypchnęłam go, jednocześnie dociskając łydki i półsiad, który pewnie bardziej przypominał przytulenie się do szyi konia.
Ale udało się!
Wyklepałam go i oddałam chyba z połowę wodzy. Szczęśliwy ogier parsknął i zarzucił grzywą. W sumie to za bardzo nie miał czym zarzucać, bo ostatnio mu ją przycięłam, no ale liczą się chęci.
Wyrównaliśmy oddechy i wolnym, bujanym galopikiem pobiegliśmy w stronę lasu. Z chwilą wejścia między drzewa zwolniliśmy do kłusa i tak jechaliśmy dobre pięć minut.
- Prrrć... Stępik, stępik...
Koń posłusznie przeszedł do stępa i natychmiast się rozluźnił. Do domku miesiliśmy jakieś trzy kilometry, pokonaliśmy to spacerkiem, raz tylko zakłusowaliśmy na kilka minut.
Droga powrotna zajęła nam kilka razy więcej czasu, niż ta na tor. Ale to nic. Spacer dla zdrowia. Na teren stajni wkroczyliśmy zmęczeni, ale i szczęśliwi, na luźnych wodzach i z podwiniętymi strzemionami.
Val akurat sprzątała „pączki” na jednym z padoków. Popatrzyła na mnie i uśmiechnęła się.
- Crossik?
- Tia...
- Latałaś?
- Aż tak widać? - zapytałam.
- Nieee, wcaaale...
Mój strój mówił sam za siebie. No cóż, dziura na kolanie i cała reszta w błocie.
- Jedziesz na nim na zawody niedługo. - Wytknęłam język i dokłusowałam do stajni, zanim zdążyła zadać pytania.
Zwiałam przed drzwiami i zaprowadziłam koniucha do boksu, gdzie zdjęłam sprzęt, odwiesiłam go na drzwi boksu, a potem przytuliłam się do konia. Mo nie miał nic przeciwko, znamy się tyle lat, że chętnie służy swoim grubym cielskiem. ;)
Na koniec poklepałam go i poszłam odnieść ekwipunek. Czapraczek wywiesiłam do wyschnięcia, bo był mokry jak po deszczu.
Halloween - lista gości
TEREN:
Ruska & Sheila
Podkowa & Blackberry
Szymon & Tropical Honey
Mila & Out and About
Damien & Revia
Elvia & Let's Kill Tonight
Troye & Chilli Child
Delicja & Dublanica
Dylan & Age of Army
Ann & Californication
Harry & Sagitta
IMPREZA:
- Ruska
- Ray
- Sky
- Valentine
- Podkowa
- Szymon
- Mila
- Damien
- Elvia
- Troye
- Dan
- Delicja
- Nick
- Dylan
- Ann
- Harry
- Jack
- Matt
- reszta ekipy RR
Ruska & Sheila
Podkowa & Blackberry
Szymon & Tropical Honey
Mila & Out and About
Damien & Revia
Elvia & Let's Kill Tonight
Troye & Chilli Child
Delicja & Dublanica
Dylan & Age of Army
Ann & Californication
Harry & Sagitta
IMPREZA:
- Ruska
- Ray
- Sky
- Valentine
- Podkowa
- Szymon
- Mila
- Damien
- Elvia
- Troye
- Dan
- Delicja
- Nick
- Dylan
- Ann
- Harry
- Jack
- Matt
- reszta ekipy RR
niedziela, 5 października 2014
Made of Adamantium
IMIĘ: Made of Adamantium
PŁEĆ: ogier
DATA UR: 10 grudnia 2008r.
RASA: koń czystej krwi arabskiej
MATKA: *Monnitra | WHK Lider |
OJCIEC: *Tropical Possion | Ghost Arabians |
WZROST: 153 cm
MAŚĆ: siwa
PREDYSPOZYCJE:
- pokazy
- hodowla
OPIS
Charakter: Ogier o dużym temperamencie, ciężko go opanować i zacząć współpracę. Jest bardzo uparty i czasami naprawdę jest z nim tragicznie. Nie ufa prawie nikomu, trzeba sobie zapracować na jego szacunek. Bywa ciężko, ale motywują mnie jego umiejętności i to, kiedy obserwuję go z pastwiska, czującego wiatr w grzywie. Galopuje wzdłuż płotu pragnąc wyprzedzić wiatr… Oj, na poematy mi się zebrało :D. Gdy jest sprowadzany z pastwiska zawsze staje dęba. Próbujemy go tego oduczyć i już idzie całkiem nieźle. Jest to trudny typ, ale właśnie lubimy konie o takich charakterkach. Ciężko jest nauczyć go nowych rzeczy, woli się zdać na siebie i robić co mu się żywnie podoba.
Podczas czyszczenia stoi grzecznie, jednak nie lubi czyszczenia pod brzuchem; kopie, podgryza i nawet nie zawaha się przycisnąć do ściany. Ogólnie lubi mycie i nie ma problemów. Najbardziej lubi gdy moczymy go po głowie, sam prosi o namoczenie mu łebka.
Historia: Koń narodził się daleko od obecnego miejsca zamieszkania. Był nieporadny jako źrebię i przy pierwszym wstawaniu napędził stracha właścicielom. Kiedy dorósł pokazał jaka z niego „małpa” - stał się wredny i narowisty. Zakupił go hodowca z dużym doświadczeniem i przewiózł go do Ameryki. Tam ogierka doprowadzono już trochę bardziej do porządku. W końcu ogier znowu zaczął robić swoje i już sobie z nim nie poradził wtedy wystawił ogłoszenie i kupiliśmy go my.
W stajni: Grzeczniutki jak aniołek. Nie można mu nic zarzucić. Gdy wchodzi do stajni zaczyna rżeć, by ogłosić swoje przybycie. Ale potem zachowuje się tak jak by go nie było. Przy wyprowadzaniu jest chyba najgorzej, stoi i stoi po prostu nie chce wyjść. Boks to jego królestwo, do którego nie ma nikt prawa wchodzić. Uwielbia przebywanie w stajni, a najbardziej w swoim boksie. Gdy ktoś zakłóci jego spokój jest bardzo zły i widać to, bo robi wszystko na złość.
Wobec innych koni: Spokojny, ogólnie dogaduje się ze stadem. Nie bierze udziału w bójkach, zawsze czeka na swoją kolej w porze karmienia. Nie przeszkadza innym, ani nie dominuje. To bardzo towarzyski konik. Wszystkie inne konie go lubią. Uwielbia się ścigać i dlatego zawsze zaczepia. Nikt mu nie odmawia i naprawdę świetnie się dogaduje, bawiąc się z resztą stada.
Na zawodach: Na początku próbuje pokazać jaki to książę i popisuje się, potem wpada w furię i nie da się go opanować. Dopiero gdy widzi, że inne konie patrzą się na niego jak na głupiego zaczyna się uspokajać, a przed jury jest fenomenalnie. Czasami jest świetny i jest zainteresowany, angażuje się, a czasami ma wszystko w nosie.
Podczas treningu: Na początku w ogóle nie zwraca uwagi na trenera i ma go w nosie. Potem już jest coraz lepiej. Pracujemy z nim od niedawna i jest naprawdę nieźle, ale my ciągle się staramy. Jest posłuszny, chociaż czasami się uprze i trzeba popracować te kilka minut dłużej żeby osiągnąć swój cel.
WŁAŚCICIEL: Delicja
POPRZEDNI WŁAŚCICIEL: -
HODOWLA: Delicious Stable
DOKUMENTY:
ILOŚĆ OSIĄGNIĘĆ: 3
ILOŚĆ GWIAZDKOWYCH OSIĄGNIĘĆ: 1
POTOMSTWO:
klacze
ogiery
TRENINGI:
OSIĄGNIĘCIA SPORTOWE:
OSIĄGNIĘCIA POKAZOWE:
- III miejsce w pokazie ras oo | Hipodrom Lider |
- IV miejsce na wystawie w kat. ogiery | Hipodrom Thetawaves |
- IV miejsce na wystawie w kat. araby | Hipodrom Thetawaves |
TYTUŁY I INNE:
INFORMACJE DLA HODOWCÓW:
- stanówka: 600 hrs
- nasienie mrożone: 300 hrs
Age of Army
IMIĘ: Age of Army
PŁEĆ: klacz
DATA UR: 18 czerwca 2009r.
RASA: koń szlachetnej półkrwi
MATKA: *Black Widow | Champigne stable |
OJCIEC: *Age of Ultron | Winter Mist |
WZROST: 158 cm
MAŚĆ: siwa
PREDYSPOZYCJE:
- ujeżdżenie kl. L
- skoki kl. P - C
- cross easy
- WKKW easy
- pokazy
OPIS
Charakter: Klaczka jest wyjątkowo spokojna. Nie jest agresywna ani nic z tych rzeczy. Jest energiczna i na padoku lubi się wybiegać. Ale również zachowuje się jak księżniczka bo na pastwisku lubi pomiatać innymi końmi, pod siodłem też woli postawić na swoim. Nigdy nie zaczyna bójek ani tego typu rzeczy nawet jeśli jakiś koń z nią zadrze ona ma to gdzieś po prostu go ignoruje. Gdy się ją czyści albo siodła to po prostu zasypia i udaje że jest pełna spokoju grzeczniutka, i jest tak ale na padoku nie poprostu zmienia się totalnie. A gdy robi się jakieś czynnośći to zachowuje się jak aniołek. Age nadaje się dla początkujących choć ją nie dajemy bo ona by się tylko wynudziła. Wszyscy mogą jej przejść pod brzuchem bawić się ogonem, wszystko a ona będzie stała grzecznie, ani nie kopnie, wogóle nic. Wszyscy ją tak strasznie uwielbiają bo można z nią robić niemal wszystko są tacy pewni i nie boją się niczego gdy robią to na niej. Ma wiele dobrych cech jest cierpliwa i nie ma takiego czegoś że ciągne bo coś chce. Zawsze poczeka na swoją kolej nawet poczeka na swój ulubiony smakołyk.
Czyszczenie oraz siodłanie idzie super, żadnych problemów nie ma. Przy czyszczeniu ona zasypia, po prostu uwielbia pielęgnację. Kopyta podaje bez żadnych komplikacji wystarczy powiedzieć ,,noga" po czym od razu ją podnosi. Przy kiełznaniu sama otwiera pyszczek, a przy siodłaniu na początku przesuwa się lekko, ale po dwóch sekundach staje i jest już wszystko dobrze. Gdy wchodzi na myjkę jest wszystko dobrze, ale gdy już się ją zapnie to zaczyna się kręcić, i gdy już poczuje że leci woda to staje i się odpręża. Najlepiej jest gdy przy myjce jest ktoś dorosły, gdy inna osoba będzie jej myła nogi. Na początku gdy próbowaliśmy wjechać z nią do jeziorka to się bała i nie chciała wejść dlatego jeszcze próbowaliśmy ją wciągnąć, ciężko było ale się udało. Gdy za drugim razem próbowaliśmy wjechać do jeziorka to już weszła bez żadnych komplikacji. Więc nie ma już problemu wchodzenia do jeziór albo jakiś rzeczek teraz to nawet próbuje się w nich kłaść.
Historia: Tak samo jak Electric Smoke i Northeim klaczka została wychowana w Winter Mist, kilka lat była tam trenowana. Age świetnie się tam czuła i rozwijała i niestety po kilku latach mianowicie po pięciu Detali i Dyenney zorganizowały licytację potomków i tak samo jak Electric Smoke i Northeim trafiły do mnie.
Pod siodłem: Bardzo lubi pracować zarówno pod siodłem jak i z ziemi. Lubi poznawiać nowe rzeczy oraz uczyć się ich. Nigdy się nie nudzi oraz nie ma dość, mogła by dalej poznawać nowe rzeczy i pracować, owszem cieszy się kiedy skończy trening, ale bardzo lubi pracować. Czasem jak ma dość jeźdźca albo poważnie się na niego wkurzy to lubi od czasu do czasu ponieść lub w terenie nawet wjechać w krzaki z taką osobą. Uwielbia skakać zawsze daje takie zapasy i wogóle klaczka skacze niesamowicie i ona zawsze skoczy nigdy nie ominie ani nic z tych rzeczy. Ujeżdżenie to nie jest jej ulubiona predyspozycja, ale nie wybrzydza i zawsze zrobi to, o co ją jeździec poprosi. Inne konkurencje też lubi ale nie tak bardzo jak skoki. Uwielbia też gdy jeździeć pracuje z nią na naturalu, po prostu ubóstwia pracę na tym.
Na zawodach: Age jest bardzo zestresowana, wtedy nie wie co się dzieje i wogóle nie wie co ma robić. Do przyczepy wchodzi bez problemu ale na zawodach strasznie panikuje. Gdy wjedziemy na parkur, to gdy ją się zatrzymuje zaczyna się wiercić a potem bardzo szybkim galopem pokonuje parkur nawet nie wiadomo kiedy a już cały parkurek pokonany. Trudno ją zatrzymać dlatego też trzeba zrobić kilka dobrych kółek w galopie i dopiero po jakimś czasie jest w stanie się zatrzymać. Na rozprężalni jest tak samo niespokojna, może nawet bardziej niż na parkurze. Wtedy to już wogóle nie może się skoncentrować bo ciągle się wierci patrzy na inne konie i rzy do nich.
Wobec innych koni: Jest bardzo towarzyska zarówno jak i dla ludzi koni i innych zwierząt. Nie gryzie, nie kopie ani nie zaczyna różnych sprzeczek. Nawet gdy jakiś koń lub inne zwierzę ugryzię ją lub kopnie ona ma to wszystko gdzieś ignoruje to, woli nie zaczynać. Ale gdy jest jakaś bójka pomiędzy innymi końmi ona podbiegnie i zawsze będzie kogoś bronić jest bardzo miła dlatego większość koni ją bardzo lubi i szanuje.
Czyszczenie oraz siodłanie idzie super, żadnych problemów nie ma. Przy czyszczeniu ona zasypia, po prostu uwielbia pielęgnację. Kopyta podaje bez żadnych komplikacji wystarczy powiedzieć ,,noga" po czym od razu ją podnosi. Przy kiełznaniu sama otwiera pyszczek, a przy siodłaniu na początku przesuwa się lekko, ale po dwóch sekundach staje i jest już wszystko dobrze. Gdy wchodzi na myjkę jest wszystko dobrze, ale gdy już się ją zapnie to zaczyna się kręcić, i gdy już poczuje że leci woda to staje i się odpręża. Najlepiej jest gdy przy myjce jest ktoś dorosły, gdy inna osoba będzie jej myła nogi. Na początku gdy próbowaliśmy wjechać z nią do jeziorka to się bała i nie chciała wejść dlatego jeszcze próbowaliśmy ją wciągnąć, ciężko było ale się udało. Gdy za drugim razem próbowaliśmy wjechać do jeziorka to już weszła bez żadnych komplikacji. Więc nie ma już problemu wchodzenia do jeziór albo jakiś rzeczek teraz to nawet próbuje się w nich kłaść.
Historia: Tak samo jak Electric Smoke i Northeim klaczka została wychowana w Winter Mist, kilka lat była tam trenowana. Age świetnie się tam czuła i rozwijała i niestety po kilku latach mianowicie po pięciu Detali i Dyenney zorganizowały licytację potomków i tak samo jak Electric Smoke i Northeim trafiły do mnie.
Pod siodłem: Bardzo lubi pracować zarówno pod siodłem jak i z ziemi. Lubi poznawiać nowe rzeczy oraz uczyć się ich. Nigdy się nie nudzi oraz nie ma dość, mogła by dalej poznawać nowe rzeczy i pracować, owszem cieszy się kiedy skończy trening, ale bardzo lubi pracować. Czasem jak ma dość jeźdźca albo poważnie się na niego wkurzy to lubi od czasu do czasu ponieść lub w terenie nawet wjechać w krzaki z taką osobą. Uwielbia skakać zawsze daje takie zapasy i wogóle klaczka skacze niesamowicie i ona zawsze skoczy nigdy nie ominie ani nic z tych rzeczy. Ujeżdżenie to nie jest jej ulubiona predyspozycja, ale nie wybrzydza i zawsze zrobi to, o co ją jeździec poprosi. Inne konkurencje też lubi ale nie tak bardzo jak skoki. Uwielbia też gdy jeździeć pracuje z nią na naturalu, po prostu ubóstwia pracę na tym.
Na zawodach: Age jest bardzo zestresowana, wtedy nie wie co się dzieje i wogóle nie wie co ma robić. Do przyczepy wchodzi bez problemu ale na zawodach strasznie panikuje. Gdy wjedziemy na parkur, to gdy ją się zatrzymuje zaczyna się wiercić a potem bardzo szybkim galopem pokonuje parkur nawet nie wiadomo kiedy a już cały parkurek pokonany. Trudno ją zatrzymać dlatego też trzeba zrobić kilka dobrych kółek w galopie i dopiero po jakimś czasie jest w stanie się zatrzymać. Na rozprężalni jest tak samo niespokojna, może nawet bardziej niż na parkurze. Wtedy to już wogóle nie może się skoncentrować bo ciągle się wierci patrzy na inne konie i rzy do nich.
Wobec innych koni: Jest bardzo towarzyska zarówno jak i dla ludzi koni i innych zwierząt. Nie gryzie, nie kopie ani nie zaczyna różnych sprzeczek. Nawet gdy jakiś koń lub inne zwierzę ugryzię ją lub kopnie ona ma to wszystko gdzieś ignoruje to, woli nie zaczynać. Ale gdy jest jakaś bójka pomiędzy innymi końmi ona podbiegnie i zawsze będzie kogoś bronić jest bardzo miła dlatego większość koni ją bardzo lubi i szanuje.
WŁAŚCICIEL: Delicja
POPRZEDNI WŁAŚCICIEL: -
HODOWLA: Winter Mist
DOKUMENTY:
ILOŚĆ OSIĄGNIĘĆ: 7
ILOŚĆ OSIĄGNIĘĆ GWIAZDKOWYCH: 7
POTOMSTWO:
klacze
ogiery
TRENINGI:
OSIĄGNIĘCIA SPORTOWE:
OSIĄGNIĘCIA POKAZOWE:
- I miejsce w ujeżdżeniu kl. L | Hipodrom Rose |
- I miejsce w skokach kl. P | Hipodrom Rose |
- I miejsce w skokach kl. C | Hipodrom Rose |
- II miejsce w pokazie kucy | Hipodrom Plus |
- III miejsce w ujeżdżeniu kl. L | Hipodrom Eliksir |
- III miejsce w ujeżdżeniu kl. L | Hipodrom Eliksir |
- III miejsce w ujeżdżeniu kl. L | Hipodrom Eliksir |
TYTUŁY I INNE:
- wyźrebienie: 300 hrs
- embriotransfer: 200 hrs
Subskrybuj:
Posty (Atom)














































